środa, 30 sierpnia 2006

głodne bajki

od małego opowiadają nam głodne bajki o księżniczkach, karmią tą kaszką-manną na dobranoc. potem spogląda się w lustro i zauważa, że z księżniczką to się nigdy nie było, nie jest i nie będzie. że ten sort to pozagatunkowy, a księżniczki to tylko w bajkach, w prawdziwym życiu są oczy, a serce to jedynie krew tłoczy.
a jak się kiedyś ktoś ośmieli nazwać cię księżniczką to zaraz żąda czegoś w zamian... często żąda zbyt wiele, na przykład całej ciebie. dla mnie to zbyt wysoka cena. zawsze ciężko przychodziło mi dzielenie się z innymi... zwłaszcza sobą.

tzw. margines życia: pominę fakt wojny na mojej głowie. wojny o kolor. pominę fakt tygla kultury, bo nic nadzwyczajnego. już nawet pominę fakt dwóch płyt kaliny jędrusik, które to towarzyszą mi w samotne wieczory. nie jest źle, w końcu zawsze mogło być gorzej... co nie?


//a moje milczenie spowodowane jest wakacyjnym rozleniwieniem. bo w sumie mogłabym opisać drogę jaką przebywa cień mojego palca na suficie, kiedy leżąc poprawiam sobie włosy. ale po co mam wstawać z łóżka, czyż nie?


♪♪ kalina jędrusik - z kim tak ci będzie źle jak ze mną.mp3

poniedziałek, 21 sierpnia 2006

w niewiedzy

chciałam mieć sobie swoją małą tajemnice. taką, o której nikt by nie wiedział. nawet ja sama. wyszło tak, że wszyscy wokół wszystko wiedzą, tylko nie ja. ironia losu. tajemnica zdradziła się sama przed całym światem, a mnie wciąż trzyma w szyku. (czy jak to się tam mówi.)

sama nie wiem co powinnam, a czego nie. i dlaczego nie wiem, tego też nie wiem. jestem zmęczona oczekiwaniami wobec mnie. ludzie wokół chcieliby żebym znalazła sobie kogoś ładnego, mądrego, zrównoważonego psychicznie, dobrze zapowiadającego się, owładnęła nim, dała się wplątać w sidła małżeństwa, urodziła mu dzieci i żyła długo, i nieszczęśliwie... znaczy szczęśliwie. a gdzie w tym wszystkim jestem ja? moje potrzeby, wymagania, ambicje? nie mogę odmówić ani stronie A, ani B. każdego mogę zranić, każdy się obrazi. w tym chaosie nie potrafię odczytać nawet swoich własnych potrzeb. dość mam wszelakich szantażów emocjonalnych. brakuje mi spokoju, bezwzględnego. teraz to wiem, że samemu jest dużo mniej skomplikowanie.

pogubiłam się trochę. mam nadzieję, że kolejny raz wszystko rozwikła za mnie czas.


♪♪ goo goo dolls - iris.mp3
(wracamy do starych, sprawdzonych metod)

czwartek, 17 sierpnia 2006

być

jestem. zamykam oczy i uszy, otwieram wszystkie okna, i wyobrażam sobie, że ten szum to morze rozbijające się o brzegi. potem myślę, że wcale nie przeszkadzał mi ten gwar, zapachy ludzi ocierających się o mnie, to, że miejsca na chodniku brakowało i że czas płynął tak niepokojąco nieokreślenie. tak bardzo wolno w swej szybkości. albo na odwrót. ale tu jest inaczej. tu jest duchota. tu znów krew z nosa...

męczy mnie to oczekiwanie na kolejne słowo, gest... na odzew... nerwowe spoglądanie na komórkę. kolejne sekundy, minuty, godziny... potem kiedy dostaje już to czego chciałam znów mam nieodparte wrażenie, że tak już będzie zawsze. że dostanę odpowiedź na mój uśmiech, jak w lustrze. że zawsze będzie pod ręką chusteczka, ręka, ramie, dłoń, droga dwupasmowa tylko w przyszłość. i tak do następnego razu, do następnego oczekiwania. ale przecież to czekanie to tylko moje małe strachy, moja poduszka powietrzna, na którą w razie czego zawsze mogę upaść. te wszystkie mdłości i odpychania, te wszystkie nagłe magnesy i nagłe odpychania, którym ulegać nie mogę. bo teraz jestem zaczarowana i oby szarość dnia nie odwróciła tego zaklęcia. ale o tym ciii...


--
w ogóle to jakoś dziwnie się czuję z tym, że muszę wymyślać tych moich plastikowych playboy'ów na dobranoc. ale przywyknę, przywyknę... mam nadzieję.

sobota, 5 sierpnia 2006

może morze

jednak wylądowałam nad morzem u ciotki. czasu nie mam na internet, akutualnie łykam deszcz wszystkimi zmysłami.

--
odżywia się niezdrowo, wciąż oddycha, żyje i tęskni. :*