jakoś mi to nie pasi. normalnie po wysłuchaniu takich
bajek, to ja jestem w niebo wzięta. zmotywowana do walki z życiem. a tym razem niet. nie to, że pizgne wszystko w pizdu (choć momentami dość gęstymi mam na to ochotę), ale bez szaleństw, bez euforii. nie wiem czy to upragniona stabilizacja emocjonalna, czy raczej moja ponurość i skrajna nieufność.
praca licencjacka (część teoretyczna) -
czymprędzej; zaliczenia na pedagogikę pracy i
leszka q. -
poczekają trochę, ale...; myster KO -
a niech się wypcha, ale... ale trzeba robić co każe - JUŻ; parę książek do przeczytania (pomijając lekturkę do licencjatu) -
w tak zwanym międzyczasie... mam nadzieję; garbate szczęście -
no tu się szczęście przyda + przyszły tydzień nauki... improwizowanej jak śmiem przewidywać; (dobry) artykuł do tygla -
na wczoraj! ale w ogóle, to o co chodzi? no czy ja narzekam, no? no proszę, przepraszam bardzo, no...
no.no.no-no.nopan oszalał. panie duży, pan oszalał.
poczucie winy? o nie! to ostatnie uczucie, które mogłabym w tej chwili w sobie mieć.
gdybym miała czerwone wino, gdybym je tylko miała. jest tylko sok jabłkowy, cholerny sok jabłkowy... dobrze czasem zobaczyć siebie w kimś innym. to taki pełny obraz horyzontu. pozwala zamknąć za sobą niepotrzebnie otwarte drzwi. ruszyć dalej,
przed siebie. otwiera oczy. zdecydowanie oczy otwiera.
ja już tak nie, już nie. to rozdział zamknięty, oddział zamknięty. życie to oddział zamknięty. lepiej przebywać na nim świadomym siebie.a teraz wszystko czego mi trzeba, to dobry film, aromat czekolady z magicznego kadzidełka i
dżesss zamiast kołysanki na dobranoc.
--
a wiesz, nasz Bóg ma własny numer
gadu-gadu. możemy z nim porozmawiać wieczorną porą, zamówić miejscówkę w niebie, przebukować bilet na późniejszy termin. może kiedyś spróbuję, kto wie...
19:26czipsy ze srem czekoladowym mają moc naprawiania szkód wszelakich. na sumienie nieczyste, na oczy szkliste, kłamstwo wszelakie, rozczarowanie smakiem, niskie poczucie wartości i szczęścia zazdrości...
♪♪ diana krall - temptation.mp3