Potem wstaje nowy dzień, mijają kolejne i kolejne godziny. Nadchodzi wieczór. Ktoś dzwoni do drzwi, idę otworzyć. Witam jakoś tak bez entuzjazmu. W między czasie robi się tak jakoś lepiej, żeby później zmienić się w gorzej, a konsekwencji znów na lepiej i znów na gorzej... Niekończący się łańcuszek niekompatybilnych emocji i uczuć. Pod koniec zaczynam chcieć i nie chcieć na raz. Kompletnie niepojęty bessens. Kończy się wieczór, zostaję sama ze snem. Nie kontynuuję go, zaczynam opowiadać tę bajkę od nowa.
Innym razem śnią mi się pryszczate dziewczynki. A jakby tego było mało wszystkie mają tłuste włosy. Nieznoszę tłustych włosów. Pryszczy z resztą też. Diabli je nadali!
Teraz już nikt nie będzie miał podstaw aby wątpic w moje zdolności dziennikarskie. Tropić i wyszukiwać zupełnie niedostępne informacje to ja potrafię jak nikt na świecie... No a przynajmniej jak nikt kogo znam z mojego otoczenia!
Hu-Hu-Ha! Zasypało nas. Przedzieramy się przez biały puch, chodzimy po nieistniejących chodnikach i moczymy łydki w śniegowych zaspach. Bajkowo, ale... Ale właśnie zaczęłam sobie wyobrażać jak będzie wyglądała topniejąca bajka...
_takie małe info dla zainteresowanych__
prawdopodobnie to już moje ostatnie wejście w tym roku. jeszcze parę dni temu obawiałam się, że w ogóle ostatnie. no ale... jakby nie było to zmiana dostawcy netu będzie, więc parę dni komputer mój odcięty od wirtualnego świata będzie. później nastąpi tak zwany dostęp kontrolowany. ale z drugiej strony lepszy taki niż żaden. a w związku z ogólną kontrolą wszystkiego myśli moje zaczęły napełniać się możliwością ewentualnej przeprowadzki mojego pisania. ale ale, jak będzie i co będzie się okaże...
♪♪ Hey - Mimo wszystko.mp3