Kwa kur-ka kwa. (tak zamiast dzień dobry) Dziś (dzień przed Wigilią) kaczor powinien przemówić ludzkim głosem. Mam nadzieję, bo nie jestem Doktor Dolittle. oye... (z intonacją nastawioną na nużące pojękiwanie bez pojękiwania)
Droga powrotna do domu w środę mogłaby służyć jako wzór dla tych, którzy chcą robić z siebie wariatów. Koleżanko nasze podobieństwo (nawet w kwestii popaprania) mnie przeraża. Gdyby nie inna skóra można byłoby pomylić nas osobowościowo. A i ja szalałam później z żalu, że błąd, że źle, że głupota. Kiedyś trafimy razem na oddział i to wcale nie będzie zbieg okoliczności.
Zupełnie nie wiem, co mam z sobą zrobić. Powinnam zacząć pisać, czytać, oglądać. A co? Cokolwiek, tylko mam tego do zrobienia, że sama nie wiem, od czego zacząć. Przykryję się kołdrą i prześpię te kilka nadchodzących dni! /podpowiedź podświadomości/ Żeby to jeszcze było takie łatwe... Tak, więc owijam się tylko w pajęczyny czasu i udaję ten stoi w miejscu. Naiwnie ufam, że on sam w końcu w to uwierzy i faktycznie zatrzyma się. Wcale nie po to żeby uwiecznić chwilę.