Bezpowrotnie mija czas. To już prawie pusty miesiąc. A ja wolę nie myśleć, że to wszystko, dlatego, że wrażliwy bardzo, a trauma duża, ani to, że ja nie w typie. Staram się tłumaczyć, że to tylko zwykły męski szowinizm. Że ten typ tak ma, że jedyna rozrywka, którą uznaje to "oszukać, wykorzystać i zostawić". Nie ważne czy to prawda czy nie. Tak łatwiej zapominać. Łatwiej, ale nie łatwo.
Wiedziałam, że humor z czwartkowego wieczora podupadnie trochę w piątek. Trochę jednak nie w smak się robi, kiedy myślę, że one tam naprawdę żyją i spełniają moje marzenia tyle tylko, że w swoim życiu. I niedługo pojadą na studia i ja powrócę na swoją prawie-jak-uczelnię...
W niedziele zagłosowałam na ciepłe kapcie, herbatkę z malin i stosy chusteczek. Tak, tak jestem chora. Lepiej często niż częściej.
wtorek, 27 września 2005
piątek, 23 września 2005
życie mi sie zdaje
Ok. Czasem napiszę, bo nie wytrzymam. Po pierwsze: nie mam internetu. Po drugie: mam go tylko pod nieobecność rodziców (po kryjomu). Po trzecie: wreszcie skończyłam praktykować.
Tak, więc żyjemy sobie we dwie. Ja i moja przyjaciółka - silna depresja. To znaczy ona żyje, ja oddycham jeszcze. Jest na tyle silna, że silniejsza ode mnie. I naprawdę moje nastroje są nie do okiełznania. Czasem zastanawiam się cóż takiego zrobiłam, że zostałam pokarana taką rodziną. Odpowiedzi nie znajduję. Szkoda słów.
Wczoraj było się na promocji świeżutkiej antologii. Pierwsze niezdrowe podniecenie, pierwsze autografy i blask reflektorów. pff.
Tak, więc żyjemy sobie we dwie. Ja i moja przyjaciółka - silna depresja. To znaczy ona żyje, ja oddycham jeszcze. Jest na tyle silna, że silniejsza ode mnie. I naprawdę moje nastroje są nie do okiełznania. Czasem zastanawiam się cóż takiego zrobiłam, że zostałam pokarana taką rodziną. Odpowiedzi nie znajduję. Szkoda słów.
Wczoraj było się na promocji świeżutkiej antologii. Pierwsze niezdrowe podniecenie, pierwsze autografy i blask reflektorów. pff.
poniedziałek, 19 września 2005
piątek, 16 września 2005
jak to jest, gdy wchodzisz w moją głowę
Haftuję już codzienną moją trasą. Zwłaszcza, że zmuszona jestem przebywać ją kilka razy dziennie. Tylko głębokie niebieskie oczy Wojtka Olejniczaka rekompensują mi nieco widoki i hamują odruchy wymiotne. Ale już niedługo. Niedługo zaprzestanę zmierzać tą trasą. Co za tym idzie Pana Olejniczaka widywała będę rzadziej, ale myślę, że w tej sprawie możliwości mam sporo i myślę, że jakoś sobie z tym poradzę.
Jestem niekonsekwentna zwłaszcza w kwestiach uczuć. Zakładam sobie coś, obiecuję i nie wytrzymuję wytrwania w tej przysiędze. Chciałabym powiedzieć, że nic na to nie poradzę, ale wiem, że to gówno prawda. Tylko sęk w tym, że chyba nie chcę coś poradzić. Nie żeby taki stan rzeczy odpowiadał mi, tylko... sama już nie wiem. Teraz, chociaż wiem, że nawet, jeśli nadarzyłaby się okazja ku temu to są zdania i pytania, których nie będę miała odwagi wypowiedzieć. Ze strachu przed odpowiedzią. Chyba wolę głupio czekać niż rozczarować się. Choć pewnie efekt i tak będzie taki sam tyle tylko, że bardziej się odwlecze.
Podsumowanie tygodnia i tak w ogóle na podsumowanie mi się wzięło: mam dość głupich ludzi. (co wcale nie znaczy, że ja jestem wielce mądra. tyle tylko, że głupota niektórych powala na nogi i ostro daje po oczach. zwłaszcza jakoś ostatnio.)
--
"jak to jest, gdy wchodzisz w moją głowę? co tutaj jest typowe, z tobą jest od nowa. porównaj to z nami, czarnych słońc milionami. czy warto jest, czy warte to wszystko by czynić upadek? porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą."
♪♪ Kult - Czarne słońca.mp3
18. września - 12:07
Myślałam, że już mi nie zależy, że spływa to po mnie jak woda po kaczce. Myliłam się. Kolejny raz. Najchętniej rozszarpałabym to wszystko po kolei. Skończyłabym na sobie. Nie mogę znieść tego co dzieje się we mnie. Mam ochotę krzyczeć na całe gardło, drzeć się z całych sił. Uciec gdzieś na koniec świata i zapomnieć o tym wszystkim dookoła. Umrzeć i urodzić się na nowo. Byle jako ktoś inny.
Kurczowo ściskam udo me. Szczypie. Szczypie, bo powinno. Jeszcze nawet za słabo.
Jestem niekonsekwentna zwłaszcza w kwestiach uczuć. Zakładam sobie coś, obiecuję i nie wytrzymuję wytrwania w tej przysiędze. Chciałabym powiedzieć, że nic na to nie poradzę, ale wiem, że to gówno prawda. Tylko sęk w tym, że chyba nie chcę coś poradzić. Nie żeby taki stan rzeczy odpowiadał mi, tylko... sama już nie wiem. Teraz, chociaż wiem, że nawet, jeśli nadarzyłaby się okazja ku temu to są zdania i pytania, których nie będę miała odwagi wypowiedzieć. Ze strachu przed odpowiedzią. Chyba wolę głupio czekać niż rozczarować się. Choć pewnie efekt i tak będzie taki sam tyle tylko, że bardziej się odwlecze.
Podsumowanie tygodnia i tak w ogóle na podsumowanie mi się wzięło: mam dość głupich ludzi. (co wcale nie znaczy, że ja jestem wielce mądra. tyle tylko, że głupota niektórych powala na nogi i ostro daje po oczach. zwłaszcza jakoś ostatnio.)
--
"jak to jest, gdy wchodzisz w moją głowę? co tutaj jest typowe, z tobą jest od nowa. porównaj to z nami, czarnych słońc milionami. czy warto jest, czy warte to wszystko by czynić upadek? porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą."
♪♪ Kult - Czarne słońca.mp3
18. września - 12:07
Myślałam, że już mi nie zależy, że spływa to po mnie jak woda po kaczce. Myliłam się. Kolejny raz. Najchętniej rozszarpałabym to wszystko po kolei. Skończyłabym na sobie. Nie mogę znieść tego co dzieje się we mnie. Mam ochotę krzyczeć na całe gardło, drzeć się z całych sił. Uciec gdzieś na koniec świata i zapomnieć o tym wszystkim dookoła. Umrzeć i urodzić się na nowo. Byle jako ktoś inny.
Kurczowo ściskam udo me. Szczypie. Szczypie, bo powinno. Jeszcze nawet za słabo.
środa, 14 września 2005
brak życia w życiu
Wmawiam sobie, że jest mi dobrze. Że mi go nie brakuje, że sama radzę sobie świetnie i w ogóle nie odczuwam potrzeby przytulić czy porozmawiać. Bo nie chcę wciąż być jak ten stary zepsuty kapeć, rozpaczliwie błagać i czekać na przygarnięcie. A później polec gdzieś w kącie i błagać, i czekać znów. Tym razem ja potrzebuję świadomości tego, że jestem potrzebna, że zależy, że to nie na siłę, że ma sens. Bo na razie mam miliony powodów, aby być przekonaną o tym, że jest właśnie na odwrót. Poczekam na odezwę milcząc. Być może nie doczekam się wcale, ale trudno. Przecierpię, przeżyję. Chyba wolę to niż kolejne upokorzenie.
Dnie są monotonne bardzo. Wloką się jeden po drugim, coraz dłuższe i dłuższe. Noce nieprzespane. Wcale niespecjalnie. Co dzień park i deszcz spadających liści, wieczne symfonie natury wygrywane między drzewami, wiatr i niepokój. Nie czuję się dobrze. Nie czuję się źle. Tragicznie, to chyba najodpowiedniejsze słowo. Zapału brak i motywacji. Zwyczajny brak życia w życiu.
I one coś kombinują, widziałam to dziś. Ślepa nie jestem, 3 lat też nie mam. Kombinują i oszukują. Oszukują i siebie nawzajem, i nas. Nas, bo nie mówią wszystkiego. A siebie, bo uważają, że oszukać nas udaje im się precyzyjnie. Ale widać. Nie lubię takich konspiracji, zwłaszcza wśród osób, które uważam za sprzymierzeńców. Ale nic nie szkodzi, przynajmniej teraz wiem, kto, w jakiej lidze gra.
♪♪ Ray Charles - Georgia on my mind.mp3
15. września - 15:06
Jestem potwornie głupia. Głupszej osoby od siebie nie znam. Naiwna też. Szlak jasny teraz mnie trafia. I wzruszam się byle czym. Wciąż tonę w tych własnych piwnych jeziorach porośniętych rzęsą. I oddałabym wszystko za adres apteki, w które sprzedali by mi wodę letejską.
Dnie są monotonne bardzo. Wloką się jeden po drugim, coraz dłuższe i dłuższe. Noce nieprzespane. Wcale niespecjalnie. Co dzień park i deszcz spadających liści, wieczne symfonie natury wygrywane między drzewami, wiatr i niepokój. Nie czuję się dobrze. Nie czuję się źle. Tragicznie, to chyba najodpowiedniejsze słowo. Zapału brak i motywacji. Zwyczajny brak życia w życiu.
I one coś kombinują, widziałam to dziś. Ślepa nie jestem, 3 lat też nie mam. Kombinują i oszukują. Oszukują i siebie nawzajem, i nas. Nas, bo nie mówią wszystkiego. A siebie, bo uważają, że oszukać nas udaje im się precyzyjnie. Ale widać. Nie lubię takich konspiracji, zwłaszcza wśród osób, które uważam za sprzymierzeńców. Ale nic nie szkodzi, przynajmniej teraz wiem, kto, w jakiej lidze gra.
♪♪ Ray Charles - Georgia on my mind.mp3
15. września - 15:06
Jestem potwornie głupia. Głupszej osoby od siebie nie znam. Naiwna też. Szlak jasny teraz mnie trafia. I wzruszam się byle czym. Wciąż tonę w tych własnych piwnych jeziorach porośniętych rzęsą. I oddałabym wszystko za adres apteki, w które sprzedali by mi wodę letejską.
wtorek, 6 września 2005
z bajki innej
"stawałam się
wszystkimi rzeczami
otaczającymi mnie
z których każda
była silniejsza ode mnie..."
Małgorzata Hillar
Brak mnie tu i brak mnie tam. Nie pasuję. Nastroje zmienne. Siedzę na karuzeli i kręcę się. Robię kółka i kółek kółka. Wieczny bal. War-iu-ję. Ni jak zwolnić ani zmienić kolejki. Żadnej pomocy z zewnątrz. Wysiąść? A przecież ta karuzela to moje życie, wysiądę - przerwę je. Zupełnie nie pasuję do tego świata. To nie jest moja bajka. Nie moja rola, ani nie mój świat.
Trochę inaczej wyobrażałam sobie sobotę. Ale nie ważne. Nie po raz pierwszy i pewnie nieostatni rzeczywistość nie sprostała wyobrażeniom. Źle nie było, ale od ideału też daleko. Nie lubię pań w kioskach, które tłumaczą zasady korzystania z łódzkich biletów tak żeby kompletnie nic nie można było zrozumieć. A tramwaje wole te stare, z klimatem, finezją i polotem. Nowoczesność zostawię innym. Nie lubię też plastikowych ławek w pociągach. Położysz się na takiej to później umarł w butach, wszystko poobijane. Tylko nowy nabytek cieszy. I żadnych innych książek z kawiarni nie ukradli, nasze antologie tylko. To jest dopiero desperacja ludzi rządnych kultury.
♪♪ Szymon Wydra - Życie jak poemat.mp3
12. września - 16:07
Bez zmian dodatnich. Za to na niedostatek ujemnych narzekać nie mogę. Napisałam do adminów prośbę (znów) o zmianę bloginu. Bo za długi, bo nie pasi. Jeśli dobrze pójdzie za parę dni znaleźć mnie będzie można tam.
wszystkimi rzeczami
otaczającymi mnie
z których każda
była silniejsza ode mnie..."
Małgorzata Hillar
Brak mnie tu i brak mnie tam. Nie pasuję. Nastroje zmienne. Siedzę na karuzeli i kręcę się. Robię kółka i kółek kółka. Wieczny bal. War-iu-ję. Ni jak zwolnić ani zmienić kolejki. Żadnej pomocy z zewnątrz. Wysiąść? A przecież ta karuzela to moje życie, wysiądę - przerwę je. Zupełnie nie pasuję do tego świata. To nie jest moja bajka. Nie moja rola, ani nie mój świat.
Trochę inaczej wyobrażałam sobie sobotę. Ale nie ważne. Nie po raz pierwszy i pewnie nieostatni rzeczywistość nie sprostała wyobrażeniom. Źle nie było, ale od ideału też daleko. Nie lubię pań w kioskach, które tłumaczą zasady korzystania z łódzkich biletów tak żeby kompletnie nic nie można było zrozumieć. A tramwaje wole te stare, z klimatem, finezją i polotem. Nowoczesność zostawię innym. Nie lubię też plastikowych ławek w pociągach. Położysz się na takiej to później umarł w butach, wszystko poobijane. Tylko nowy nabytek cieszy. I żadnych innych książek z kawiarni nie ukradli, nasze antologie tylko. To jest dopiero desperacja ludzi rządnych kultury.
♪♪ Szymon Wydra - Życie jak poemat.mp3
12. września - 16:07
Bez zmian dodatnich. Za to na niedostatek ujemnych narzekać nie mogę. Napisałam do adminów prośbę (znów) o zmianę bloginu. Bo za długi, bo nie pasi. Jeśli dobrze pójdzie za parę dni znaleźć mnie będzie można tam.
czwartek, 1 września 2005
między ciszą a ciszą
Dla odmiany niedobrze mi się robi, kiedy myślę o tym wszystkim. Nie rozdrabniając się na poszczególne fakty i sytuacje z mojego życia, o ogólnej egzystencji mówiąc. A, że ostatnio rzadko myślę, więc... W ogóle nie czuję potrzeby ani braku, a jeśli już mnie nachodzi od razu uwalniam się od niej pod wpływem tych wszystkich sytuacji, które miały miejsce. Czuję zupełną pustkę. Jakby ktoś nagle wyprał mój umysł ze wszystkich informacji. Nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Czasem myślę też cieplej. I to dość rzadko. Ale nie o sobie, co to, to nie. Bo nie pozwalam sobie tak myśleć. Zwyczajnie nie wolno mi, oj nie. Najgorsze są popołudnia, kiedy nie ma się, co zrobić z palcami i z głową. Układa się ją wtedy na poduszce, ręce lądują na kocu i w ten sposób ten czas znika we śnie. A wtedy noce to już zarwane, kiedy za dnia wyrobi się normę. Czyta się też denne książki, haftuje dla odmiany. Z rana w formie hardcore, z wieczora bardziej lajtowo.
Został mi miesiąc "wakacji" i niecały miesiąc praktyk, czyli na jedno wyjdzie. Sądzę, że zaczynam mieć już dość wstawania o świcie, chociaż to wcale nie jest jeszcze takie najgorsze. A co niby jest? Rutyna, monotonia i Wielka Nuuuda, ot co! (noo może ewentualnie jeżdżenie windą z góry na dół można zaliczyć jeszcze do atrakcji tego lata)
--
że co, proszę? że blog ma rok, cudem jakimś.
♪♪ COMA - Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków.mp3
Został mi miesiąc "wakacji" i niecały miesiąc praktyk, czyli na jedno wyjdzie. Sądzę, że zaczynam mieć już dość wstawania o świcie, chociaż to wcale nie jest jeszcze takie najgorsze. A co niby jest? Rutyna, monotonia i Wielka Nuuuda, ot co! (noo może ewentualnie jeżdżenie windą z góry na dół można zaliczyć jeszcze do atrakcji tego lata)
--
że co, proszę? że blog ma rok, cudem jakimś.
♪♪ COMA - Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków.mp3
Subskrybuj:
Posty (Atom)