Nieoczekiwana zmiana miejsc i sytuacji. I teraz wszyscy mogą się cieszyć. Macie mnie z głowy na pięć długich /albo i krótkich/ dni. Jadę jutro rano do Opola, a wracam w przyszłym roku.
si jaa! /czy jak to sie pisze/
poniedziałek, 27 grudnia 2004
dlaczego?
Ostatnio zamykam sie w pudełku po zapałkach. Ciasne, ale własne. Nie warto jest myślec pozytywnie i wierzyć, i tak gówno z tego wychodzi. /No Marika, no. No, bo nie popadaj w paranoje, no. No olej, no./ Cholera, łatwo jest mówic. Bełkot, jeden bełkot, czysty bełkot. Idzcie wszyscy w cholere ze swoimi mądrymi radami. To co widac mi wystarczy w zupełności. Moge odgryźć sobie ucho i tak nikt tego nie zauważy. Mogę stanąć nago na ulicy... nie, bo ludzie powymierają od tego widoku. /ozgrozo/ Mogę chodzic po ścianach... a to właściwie już robię. Róbcie co chcecie. Możecie wypróć mi flaki, uznam to za przysługę. Dla mnie i dla całej ludzkości. Mniemam, iż nie powinam już istnieć. Nie, już nie. A chroniczna sraka trwa.
Dlaczego? Bo za lużo ludzi twierdzi, że wie, a nikt nie stara sie zrozumieć. Nikt nie spyta co czujesz dziecinko? Nie powie popłacz sobie, ja podam chusteczkę, nosek wytre, pozapinam suwak od płaszcza. Bo "wiedzą wszystko". Mowią zrób to... zrób tamto... nie rób tak... no co ty wyprawiasz głupcze? Znają przyczyny, przebieg i skutki. Mówią co mam robić... A ja mała głupiutka wciąż szukam ramion, które zechciałby mnie przytulić.
Noc z głowy. Bezsenność to choroba oczu czy duszy? Dawno tyle nie ryczałam. Fakt. //.zabijmnienimontozrobi.// Rach, ciach, ciach... błyskotki poszły w ruch. I znów mam ochote na szluga. otco.
.niechmiktośwsypietruciznedokawybłagam.
♪♪ Drinkin Park - Piękna Bejbe.wma
- macica mi skacze. otco.
Dlaczego? Bo za lużo ludzi twierdzi, że wie, a nikt nie stara sie zrozumieć. Nikt nie spyta co czujesz dziecinko? Nie powie popłacz sobie, ja podam chusteczkę, nosek wytre, pozapinam suwak od płaszcza. Bo "wiedzą wszystko". Mowią zrób to... zrób tamto... nie rób tak... no co ty wyprawiasz głupcze? Znają przyczyny, przebieg i skutki. Mówią co mam robić... A ja mała głupiutka wciąż szukam ramion, które zechciałby mnie przytulić.
Noc z głowy. Bezsenność to choroba oczu czy duszy? Dawno tyle nie ryczałam. Fakt. //.zabijmnienimontozrobi.// Rach, ciach, ciach... błyskotki poszły w ruch. I znów mam ochote na szluga. otco.
.niechmiktośwsypietruciznedokawybłagam.
♪♪ Drinkin Park - Piękna Bejbe.wma
- macica mi skacze. otco.
sobota, 25 grudnia 2004
/cudu i świąt na święta/
Bo choinka jest sztuczna, tak jak i atmosfera. Alecotam. Święta - dwa marne dni. Prześpi się. Przeczeka. Nie? Tak jak sraczke podczas tych dni. Ale... mimo wszystko wyjątkowo źle znosisz połączenie jednego i drugiego. Jak wlewają się w ciebie najwieksze żale, a wylewa - krew. /zabrzmiało makabrycznie/ Byś mogła przeleżec wpatrzona w sufit albo wcóśpodobnego. Racje miała mędrka /czy tam medrzejka..? nie wiem jak to sie odmienia/ U. Przede wszyskim cudu i świąt na Święta... przede wszystkim.
Jestem dzis... nie. Ja dziś zwyczajnie nie jestem.
Jestem dzis... nie. Ja dziś zwyczajnie nie jestem.
środa, 22 grudnia 2004
świąteczna szopka
Ja i tak wiem, że niektórzy walą komentarze bez czytania. Ale wcale się im nie dziwie. Sobie też nie kiedy piszę kilometrowe notki. A róż wcale nie jest oznaką świetnego nastroju. Wręcz przciwnie. I brak łez tak samo. Bo powódów do wylewania ich mam miliondwieście, ale sił już brak. Obraz na grafice to wyraz mojej melancholii i wielogodzinnego leżenia na biurku wpatrując się w odblaskujące lamki choinkowe. Albo w niebieskie delty żył na moim nadgarstku rozpaczliwie krzyczące, że wolałyby nie być. Ale są, a ja jestem aż tak złośliwa, że im wcale nie pomogę spełniając ich prośbę. /Dlaczego noc nie trwa wiecznie?/
Kiedyś pojadę do Finlandii. /czemu mam wrazenie, ze wszyscy smieją sie pod nosem./ A ja chce tam jechać, bo tam wszystko jest inaczej. Powietrze cały czas zamarznięte i ciągłe noce polarne. A bo w dzień nie można myśleć. /ferie to zły czas. bo za dużo go jest do myślenia./
Dziś w końcu udało ci się M. porozmawiac na gadulcu z tajemniczym. Łatwo nie było, ale znow nie tragicznie. /w końcu to on do mnie zagadał/ Że sylwester pod znakiem zapytania. No tak, ale w razie czego samotny sylwester w czterech ścinach nie byłby dla ciebie niczym obcym. Wręcz przeciwnie. W końcu do tej pory tylko tak je spędzałaś M. A mimo wszystko będziesz zdania, że tajemniczy coś ukrywa. Bo do tej pory nie napisał, choc obiecał. /mam małą prośbę. rób co chcesz bylebyś wystawił "kawę na ławę". przytul mnie albo spierdalaj? wszystko jasne?/
Doszłam do wniosku, że nawet jesli miałabym wybrać jakiekolwiek miasto w Polsce, w którym mogłabym zamieszkać to byłby właśnie Wrocław. Niezonszę tego miasta /bo nienawidzę to paskudne słowo, którego właśnie nienawidzę/ Jestem potwornie przekorna i lubię robić na przekór wszystkiemu i wszystkim, nawet sobie. A po za tym chciałabym sprawdzic sie w sytuacji ekstremalnej dla mojej psychiki.
Świąt też nieznoszę. I tej całej świątecznej szopki. Najchętniej wrzuciłabym bombę do buta mikołaja, a świątecznemu karpiowi odrąbałabym ogon i inne członki. Rodzina, która cały rok żyje ze sobą jak pies z kotem bluzga na siebie ile wlezie przez jeden w dzień w roku przygryza języki, szepcze bluźnierstwa pod nosem. A moja to już nawet nie udaje. Bo i po co? Niech żyje magia świąt. /miało zabrzmieć ironicznie/
Kiedyś pojadę do Finlandii. /czemu mam wrazenie, ze wszyscy smieją sie pod nosem./ A ja chce tam jechać, bo tam wszystko jest inaczej. Powietrze cały czas zamarznięte i ciągłe noce polarne. A bo w dzień nie można myśleć. /ferie to zły czas. bo za dużo go jest do myślenia./
Dziś w końcu udało ci się M. porozmawiac na gadulcu z tajemniczym. Łatwo nie było, ale znow nie tragicznie. /w końcu to on do mnie zagadał/ Że sylwester pod znakiem zapytania. No tak, ale w razie czego samotny sylwester w czterech ścinach nie byłby dla ciebie niczym obcym. Wręcz przeciwnie. W końcu do tej pory tylko tak je spędzałaś M. A mimo wszystko będziesz zdania, że tajemniczy coś ukrywa. Bo do tej pory nie napisał, choc obiecał. /mam małą prośbę. rób co chcesz bylebyś wystawił "kawę na ławę". przytul mnie albo spierdalaj? wszystko jasne?/
Doszłam do wniosku, że nawet jesli miałabym wybrać jakiekolwiek miasto w Polsce, w którym mogłabym zamieszkać to byłby właśnie Wrocław. Niezonszę tego miasta /bo nienawidzę to paskudne słowo, którego właśnie nienawidzę/ Jestem potwornie przekorna i lubię robić na przekór wszystkiemu i wszystkim, nawet sobie. A po za tym chciałabym sprawdzic sie w sytuacji ekstremalnej dla mojej psychiki.
Świąt też nieznoszę. I tej całej świątecznej szopki. Najchętniej wrzuciłabym bombę do buta mikołaja, a świątecznemu karpiowi odrąbałabym ogon i inne członki. Rodzina, która cały rok żyje ze sobą jak pies z kotem bluzga na siebie ile wlezie przez jeden w dzień w roku przygryza języki, szepcze bluźnierstwa pod nosem. A moja to już nawet nie udaje. Bo i po co? Niech żyje magia świąt. /miało zabrzmieć ironicznie/
wtorek, 21 grudnia 2004
tęsknota co zrzera
Jaak człowiek ma pecha to mu w drewnianym kościele cegła na głowę spadnie. otco. W niedziele przeszłaś się M. z A. na uczelnie zanieść ciasto /bo sprzedawali jeden kawałek po 1 zł dla domow dziecka/. Już wracaliście kiedy to swoim sokolim wzrokiem wypatrzyłaś R. z siatką i jakimiś trucinzami /ciastami/. Pierwsze słowa, które wyszetałaś brzmiały doprawdy ciekawie... /kurwajegowdupepierdolonamac!/ A R. olał cię jak olewa się trawę na wiosne. Stanął, ale w ogóle nie spojrzał na ciebie i tak jakby zwracał się i mówił tylko do A. Taa... wiem.... chuj mu w dupę, ale i tak jakoś dziwnie tak. Wolałabyś jednak żebyś to ty go olewała bardziej i mocniej i żeby on to odczuł, a nie ty. Ale jeszcze odczuje, przysięgasz to sobie. Odczuje!
No i chyba odczuł już w poniedziałek i wtorek kiedy to zachowywał sie już jak gdyby nigdy nic, lepiąc sie do ciebie jak guma do buta. Bo pytał czy tyś M. zła czy taka, owaka... Tyś nie zła, tyś roztrzęsiona, zdenerwowana. Wiesz, że nie powinnaś za bardzo go unikać, bo później to bedzie gorzej. Z resztą chyba za bardzo nie chcesz, choc wcale nie wiesz czemu. On nawet chcieć znów cię odwiedzić pod pretekstem korepetycji z exel'a. Ale siakoś tak wyszło, że w końcu nie sytał cie o ten numer telefonu. Może i dobrze. Zobaczymy.
Z niedzieli na sobotę sen był dziwaczny. Bo juz tylko takie miewam. Już nawet nie są o psy ganiaące za mną jak opętane. Tylko znów... daa... bo z chwilą kiedy przekonuję się, że po prostu ja plus porządny facet to nieżmożliwe. Że te zbiory zwyczajnie nie pokrywają się. Wtedy przypomninam sobie, że... Przypominam sobie o... A ten sen to nawet dziwny był. Tak, dziwy był, ale całkiem miły. Tak, całkiem miły dla mnie. Właśnie miły był.
Koputer mój wyleczony z około 60 wirusów za pomocą Raka /chłopaka A./. A tak ci było dobrze z tym wiernym i licznym towarzystwem... I pieniądze leżą na ulicach trzeba sie tylko po nie schylić. Dziś wracając z zajęć znalazłyście z G. 150 zł na śniegu. trzeba było przygrnąć biedactwa. I nie widzieć czemu ty M. nadal myślisz o tej jednej połowie, czyli 75 zł. Ale nie tych, co siedzą w twoim portfelu, ale o tych, które wylądowały w portfelu G. Doprawdy ciekawe.
♪♪ Edyta Bartosiewicz - Moja ulubiona pora roku.mp3
No i chyba odczuł już w poniedziałek i wtorek kiedy to zachowywał sie już jak gdyby nigdy nic, lepiąc sie do ciebie jak guma do buta. Bo pytał czy tyś M. zła czy taka, owaka... Tyś nie zła, tyś roztrzęsiona, zdenerwowana. Wiesz, że nie powinnaś za bardzo go unikać, bo później to bedzie gorzej. Z resztą chyba za bardzo nie chcesz, choc wcale nie wiesz czemu. On nawet chcieć znów cię odwiedzić pod pretekstem korepetycji z exel'a. Ale siakoś tak wyszło, że w końcu nie sytał cie o ten numer telefonu. Może i dobrze. Zobaczymy.
Z niedzieli na sobotę sen był dziwaczny. Bo juz tylko takie miewam. Już nawet nie są o psy ganiaące za mną jak opętane. Tylko znów... daa... bo z chwilą kiedy przekonuję się, że po prostu ja plus porządny facet to nieżmożliwe. Że te zbiory zwyczajnie nie pokrywają się. Wtedy przypomninam sobie, że... Przypominam sobie o... A ten sen to nawet dziwny był. Tak, dziwy był, ale całkiem miły. Tak, całkiem miły dla mnie. Właśnie miły był.
Koputer mój wyleczony z około 60 wirusów za pomocą Raka /chłopaka A./. A tak ci było dobrze z tym wiernym i licznym towarzystwem... I pieniądze leżą na ulicach trzeba sie tylko po nie schylić. Dziś wracając z zajęć znalazłyście z G. 150 zł na śniegu. trzeba było przygrnąć biedactwa. I nie widzieć czemu ty M. nadal myślisz o tej jednej połowie, czyli 75 zł. Ale nie tych, co siedzą w twoim portfelu, ale o tych, które wylądowały w portfelu G. Doprawdy ciekawe.
♪♪ Edyta Bartosiewicz - Moja ulubiona pora roku.mp3
sobota, 18 grudnia 2004
głaz
Jednak głupiaś M. i to bardzo, bardzo, bardzo... chuj z tym! chuj z nim! /poźniej bedzie/
Piątkowo-wieczorny spacer i kawiarenka. Śmisznie, uroczo. Tak żeby oderwać się ma chwilę od przeboi z R. /A co tak naprawdę tenteges i w ogóle to sam Abraham tego nie wie.../
Źle sie stało. Bo R. się godziny poprzestawiały i słowa i deklaracje. Wszystko sie poprzestawiało. Wszystko ci się M. przypomniało. Wszystko. Ten ból co kiedyś, to upokorzenie... wszystko. I może przesadzasz. Może. Bo twoje NIE chyba nagle zaczęło brzmiec dawaj dalej. Choć tys tego tak napawdę nie spostrzegła. I co z tego żeś broniła się jak lwica? I co z tego, żeś się obroniła? Przypomniał się M. sprzed roku, przypomniał się ból. I teraz spada R., spa-daj! Ale to już! /wiedz, że właśnie w myślach bije cię po gębie i chodze po twojej parszywej mordzie w szpilkach, choć tak naprawę ich nie mam./ Szyja piecze. Wrzuty sumienia, wyrzuty szyi. Zwyczajnie cholernie boisz się teraz M. Kupa - otco.
Boże, dzieki Ci za A.! Dzięki, że jest, że przytuliła... że jest.
♪♪ Renata Przemyk - Bo jeśli tak ma być.mp3
Piątkowo-wieczorny spacer i kawiarenka. Śmisznie, uroczo. Tak żeby oderwać się ma chwilę od przeboi z R. /A co tak naprawdę tenteges i w ogóle to sam Abraham tego nie wie.../
Źle sie stało. Bo R. się godziny poprzestawiały i słowa i deklaracje. Wszystko sie poprzestawiało. Wszystko ci się M. przypomniało. Wszystko. Ten ból co kiedyś, to upokorzenie... wszystko. I może przesadzasz. Może. Bo twoje NIE chyba nagle zaczęło brzmiec dawaj dalej. Choć tys tego tak napawdę nie spostrzegła. I co z tego żeś broniła się jak lwica? I co z tego, żeś się obroniła? Przypomniał się M. sprzed roku, przypomniał się ból. I teraz spada R., spa-daj! Ale to już! /wiedz, że właśnie w myślach bije cię po gębie i chodze po twojej parszywej mordzie w szpilkach, choć tak naprawę ich nie mam./ Szyja piecze. Wrzuty sumienia, wyrzuty szyi. Zwyczajnie cholernie boisz się teraz M. Kupa - otco.
Boże, dzieki Ci za A.! Dzięki, że jest, że przytuliła... że jest.
♪♪ Renata Przemyk - Bo jeśli tak ma być.mp3
czwartek, 16 grudnia 2004
/bogwiazdywibrowały/
Chciałaś napierw napisać olbrzymią notkę. Rozpisać się najdrobniejszych szczegółach. Ale nie. To jest tylko twoje. Tylko i wyłącznie twoje i nie zamierzasz sie z tym nikim dzielić. Nawet z samą sobą. Bo zbyt magiczny wieczór. Bogwiazdywibrowały. Bonie.
Zastanawiasz się tylko jak można tesknić za osobą, która defakto jest /jeszcze/ obok? Pewnie to troche na zapas. daaa... ty to masz pecha, ale nikt nie musi mi tego uświadamiać. Wiesz o tym sama bardzo dobrze. Ale to co się stało /ewentualnie stanie/ będzie twoje. Zaw-sze two-je. Cokolwiek, kiedykolwiek się wydarzy. /a kwestia zaufania nadal jest niezwykle czujna. zbyt dużo przeszłaś M. żeby tak po prostu oddać siebie/.
Bogwiazdywibrowały. Bo nie pozwolił wrócić samej. Bo dostałaś to i to, i tamto... /.nieważne.nieważne.nieważne./ Jesteś boska M., jesteś boska! /głupia?!/ pff.
.panowciezagrajciejeszczecoś.
♪♪ Goo Goo Dolls - Iris.mp3
- uzależniłam się od tej piosenki emocjonalnie
Zastanawiasz się tylko jak można tesknić za osobą, która defakto jest /jeszcze/ obok? Pewnie to troche na zapas. daaa... ty to masz pecha, ale nikt nie musi mi tego uświadamiać. Wiesz o tym sama bardzo dobrze. Ale to co się stało /ewentualnie stanie/ będzie twoje. Zaw-sze two-je. Cokolwiek, kiedykolwiek się wydarzy. /a kwestia zaufania nadal jest niezwykle czujna. zbyt dużo przeszłaś M. żeby tak po prostu oddać siebie/.
Bogwiazdywibrowały. Bo nie pozwolił wrócić samej. Bo dostałaś to i to, i tamto... /.nieważne.nieważne.nieważne./ Jesteś boska M., jesteś boska! /głupia?!/ pff.
.panowciezagrajciejeszczecoś.
♪♪ Goo Goo Dolls - Iris.mp3
- uzależniłam się od tej piosenki emocjonalnie
środa, 15 grudnia 2004
/bujawobłokach/
Wtorek zaliczmy do dni z cyklu: "smutne". Bo R. napisał poprawe kolkwium i nizgruchynizpietruchy wyparował z sali. Bo R. miał wypadek. Samochodowy, żeby nie było. Samochód ucierpiał, R. niewiele. I na kółku nie byłaś M., bo jakoś tak mdle, smutno i ponuro.
A dziś A. wzięła sprawy w swoje ręce. Rozmawiała o tym i o tamtym z bujnowłosym. /w damskim kiblu żeby nie było. i zostali nakryci przez inną A. jołjoł./ To dobrze i źle. Dobrze, bo może mi sie coś rozjaśni(?) Źle, bo ta pinda nic mi powiedzieć nie chce! Tylko, że mam się nie bać, że zaufać. I że on szczerze, ale to tak szybko nie będzie. A ja i tak się boje. Za mało wiem, zbyt dużo czuje. I ten wzrok. Zachować cokolwiek się wydrzy.
Teraz prosze mi wybaczyć pływam w marzeniach i nie chce wychodzić na brzeg.
♪♪ Brian Adams - I'll Be Right Here Waiting.mp3
A dziś A. wzięła sprawy w swoje ręce. Rozmawiała o tym i o tamtym z bujnowłosym. /w damskim kiblu żeby nie było. i zostali nakryci przez inną A. jołjoł./ To dobrze i źle. Dobrze, bo może mi sie coś rozjaśni(?) Źle, bo ta pinda nic mi powiedzieć nie chce! Tylko, że mam się nie bać, że zaufać. I że on szczerze, ale to tak szybko nie będzie. A ja i tak się boje. Za mało wiem, zbyt dużo czuje. I ten wzrok. Zachować cokolwiek się wydrzy.
Teraz prosze mi wybaczyć pływam w marzeniach i nie chce wychodzić na brzeg.
♪♪ Brian Adams - I'll Be Right Here Waiting.mp3
środa, 8 grudnia 2004
kupa, kupa, kupa
Zapomniło mi się napisać o czwartkowej popijawie. Tyś i tak uważać, że to być mało mimo, że zdrowo ci wtedy odjebało. Z resztą ostatnio zdarza ci sie to coraz cześciej. Może wtedy po prostu najłatwiej nie-myślec o życiu? No może.
Poniedziałkowe hulanki, obserwacja R. podczas akrobacji na wf-ie. I rozmowy i karteczki, i napisy, i jego napis /chyba/ "fajna dziewczyna". Jak ja lubie kiedy wbija mi w czubek nosa papierowego samolocika. Chcę więcej takich samolocików, które przeszły by katastrofę w częsci mojego nosa, a nawet w innych częściach mojego ciała. /nono... tylko bez skojarzeń. mówie np. o czole/ Ale dupa blada, nie będzie więcej. Jak zwykle u ciebie M., udaje to ci się tylko tzw. zjebane życie. R. najprawdopodobniej od przyszłego semestru bierze urlop dziekański i jedzie do Anglii, do pracy. /Do I have necessarily still to pretend happy?/
A on nowego roku odcięta od sieci(?!) /o zgrozo, nawet boje sie o tym myśleć!/
I wreszcie dłuuuugich dwóch miesiącach czekania przyszedł zajefajny list od U. na zajefanym żółtym papierze i równie zajefajne bransoletki. Dziekuję dobra kobieto.
♪♪ Fasolki - Zając Poziomka.mp3
Poniedziałkowe hulanki, obserwacja R. podczas akrobacji na wf-ie. I rozmowy i karteczki, i napisy, i jego napis /chyba/ "fajna dziewczyna". Jak ja lubie kiedy wbija mi w czubek nosa papierowego samolocika. Chcę więcej takich samolocików, które przeszły by katastrofę w częsci mojego nosa, a nawet w innych częściach mojego ciała. /nono... tylko bez skojarzeń. mówie np. o czole/ Ale dupa blada, nie będzie więcej. Jak zwykle u ciebie M., udaje to ci się tylko tzw. zjebane życie. R. najprawdopodobniej od przyszłego semestru bierze urlop dziekański i jedzie do Anglii, do pracy. /Do I have necessarily still to pretend happy?/
A on nowego roku odcięta od sieci(?!) /o zgrozo, nawet boje sie o tym myśleć!/
I wreszcie dłuuuugich dwóch miesiącach czekania przyszedł zajefajny list od U. na zajefanym żółtym papierze i równie zajefajne bransoletki. Dziekuję dobra kobieto.
♪♪ Fasolki - Zając Poziomka.mp3
niedziela, 5 grudnia 2004
z cyklu...
Caaaaaały czwartek patrzenienaR. Tak, wiem to cholernie głupie. Głupie jak puszczanie bąków w towarzystwie. /daaa... niech sie Pani od angielskiego kultury nauczy i nie pierdzi przy mnie na głos/
Bronic swego to ty M. potrafisz. Rękami, nogami, gębą i czym tylko masz możliwość. Aż później iskry lecą. Nawet gdy to żarty. Śmisznie było, nie? I w koncu obudzilaś sie M. /I R. nawet zwraca wtedy na ciebie uwage/ Ale przynajmniej był powod wygiąc gebe w banana.
Piątek. Iść pod tę kawiarnię, wdychając głeboko powietrze, nie spóźnic się, wziąc dyskietke i wybyć. Wracając posuwistym krokiem celebrując wielkie nic otczające cie zewsząd. /bo duuuchota ostatnio wszem i wkoło/ Plan został makabryczne znisznony, odworząc mnie do domu zostałam pozbawiona samotnego spaceru.
Ostatnio stanowczo nadużywam "daaa...". /daaa... a to stanowczo wpływ U./
♪♪ Tomasz Żółtko - Kochaj mnie i dotykaj.mp3
Bronic swego to ty M. potrafisz. Rękami, nogami, gębą i czym tylko masz możliwość. Aż później iskry lecą. Nawet gdy to żarty. Śmisznie było, nie? I w koncu obudzilaś sie M. /I R. nawet zwraca wtedy na ciebie uwage/ Ale przynajmniej był powod wygiąc gebe w banana.
Piątek. Iść pod tę kawiarnię, wdychając głeboko powietrze, nie spóźnic się, wziąc dyskietke i wybyć. Wracając posuwistym krokiem celebrując wielkie nic otczające cie zewsząd. /bo duuuchota ostatnio wszem i wkoło/ Plan został makabryczne znisznony, odworząc mnie do domu zostałam pozbawiona samotnego spaceru.
Ostatnio stanowczo nadużywam "daaa...". /daaa... a to stanowczo wpływ U./
♪♪ Tomasz Żółtko - Kochaj mnie i dotykaj.mp3
środa, 1 grudnia 2004
/dziadekcyklop/
Nie patrzeć na tytuł, bo jest bez sensu. Ja też.
Fazowo jest. We wtorek na angielskim R. zaprosił mnie na miejsce w ławce obok siebie. /łoo ho ho... cóż za zaszczyt.../ Rozdaje uśmiechy, wita mnie entuzjastycje. A może tylko tak mi się wydaje. /Obstawiałabym jednak te drugą opcje za bardziej prawdopodobną./ O tamtym ani słychu, ani dychu. Może okazji brakowało /czyt. sam na sam w cztery oczy/, a może tak po prostu. Szczegół.
Powietrze cholernie ciężkie. Znów osiada na klatce piersiowej ze słoniową ciężkością. A Z. znów ze mnie zakpił. Jak mogłam być aż tak naiwna, że może tym razem, że może. /po co w ogóle odzywał sie?/ Żadnych tłumaczeń, żadnych wyjaśnień. Żadnych uczuć czy emocji. Żegnaj i już. Otco. Nienawidze nieświadomości. Nie, nienawidze to zbyt brutalne słowo... nieznosze. I później snuje domysly. Głupie. Niepotrzebne. Niedorzeczne. Nielogiczne, choć wegług mnie jedyne prawdziwe. /B., Ty wiesz o co mi teraz chodzi, nie? oj wiesz doskonale.../ Ziolowe tabletki uspokajające sposobem na wszystko(?) /Nicnierozumiem./
A andrzejki poetyckie niechaj chuj strzeli! No może po za darmowym winem. Tego poprosze wiecej. Zbyt wypluta byłam żeby cokolwiek "przeżywać". A ciężki oddech starca w drugim rzedzie jeszcze bardziej zakłucał mój spokoj psychiczny. /Co tam mosty. Jeśli pożyczysz zapałki schajcuje wszystkie na raz./
A facet od biomedyki zrobił niezapowiedziane kolokwium. /Kijmuwoko./ A później pieprzył cos o mutacjach. I później to cyklopy mogą byc normą.
A w moim mieście grasuje gwałciciel. Zgwalcił już pieć osób. No to kiedy idziemy na wieczorny spacerek? Może byc faaaajnie. /bo idea wie co mówi, nie?/
Królową balu zwanego moim życiem /jak zwykle/ została niedoceniona Ulka. Gratulacje po odbiór nagrody zapraszamy po śmierci.
♪♪ Edyta Batosiewicz - Sen.mp3
Fazowo jest. We wtorek na angielskim R. zaprosił mnie na miejsce w ławce obok siebie. /łoo ho ho... cóż za zaszczyt.../ Rozdaje uśmiechy, wita mnie entuzjastycje. A może tylko tak mi się wydaje. /Obstawiałabym jednak te drugą opcje za bardziej prawdopodobną./ O tamtym ani słychu, ani dychu. Może okazji brakowało /czyt. sam na sam w cztery oczy/, a może tak po prostu. Szczegół.
Powietrze cholernie ciężkie. Znów osiada na klatce piersiowej ze słoniową ciężkością. A Z. znów ze mnie zakpił. Jak mogłam być aż tak naiwna, że może tym razem, że może. /po co w ogóle odzywał sie?/ Żadnych tłumaczeń, żadnych wyjaśnień. Żadnych uczuć czy emocji. Żegnaj i już. Otco. Nienawidze nieświadomości. Nie, nienawidze to zbyt brutalne słowo... nieznosze. I później snuje domysly. Głupie. Niepotrzebne. Niedorzeczne. Nielogiczne, choć wegług mnie jedyne prawdziwe. /B., Ty wiesz o co mi teraz chodzi, nie? oj wiesz doskonale.../ Ziolowe tabletki uspokajające sposobem na wszystko(?) /Nicnierozumiem./
A andrzejki poetyckie niechaj chuj strzeli! No może po za darmowym winem. Tego poprosze wiecej. Zbyt wypluta byłam żeby cokolwiek "przeżywać". A ciężki oddech starca w drugim rzedzie jeszcze bardziej zakłucał mój spokoj psychiczny. /Co tam mosty. Jeśli pożyczysz zapałki schajcuje wszystkie na raz./
A facet od biomedyki zrobił niezapowiedziane kolokwium. /Kijmuwoko./ A później pieprzył cos o mutacjach. I później to cyklopy mogą byc normą.
A w moim mieście grasuje gwałciciel. Zgwalcił już pieć osób. No to kiedy idziemy na wieczorny spacerek? Może byc faaaajnie. /bo idea wie co mówi, nie?/
Królową balu zwanego moim życiem /jak zwykle/ została niedoceniona Ulka. Gratulacje po odbiór nagrody zapraszamy po śmierci.
♪♪ Edyta Batosiewicz - Sen.mp3
Subskrybuj:
Posty (Atom)