niech mi ktoś weźmie tę stertę książek, pozbiera to wszystko zusammen do kupy, bo ja dwie lewe rączki mam, o. bo w głowie galimatias, zamęt. sodoma z gomorą grają w berka. ale, ale trzeba mieć plan. plan to podstawa! ...sznur, nóż, kuchenka gazowa? no to jak, idziemy na tory czy na most? łot, wisielczy humor. ale psze państwa, wszystko jeszcze przed nami. póki co już jutro zabieram się za robotę. a jak mi szło nie będzie to sobie żyły wypróbuję kantem mojej bibiografi, o! a jak wiadomo papier ma ostre kanty, zwłaszcza ten od poważnych, naukowych książek. bije w dekiel złociutka, bije. to z przemęczenia i nadmiaru chyba... nadmiaru czego? oj wszystkiego, zdecydowanie wszystkiego.
--
szablona nie zmienie, o. raz, że wciąż wydaje mi się niezwykle piękny; a dwa to, to, że zbliża sie zima. a na zimę takie niebiesko-białe puchowe mieszanki z ciepłym klimatem kochanków są jak najbardziej na czasie.
4. listopada; 21:24
otwieram drzwi, a duszka na wycieraczce leży. samakra. :P
♪♪ grechuta i myslovitz - kraków.mp3