poniedziałek, 6 sierpnia 2007

eterycznie

kompletuję dokumenty. walczę z zapominaniem. (jedna ja chce, druga nie.) nosowska pomaga. długie i ciepłe rozmowy z gorącą czekoladą, lodami i zabawami z ogniem wśród muzyki okalającej w klimacie nocnym też.

a tam podobno to magia i myślę o tym niezmiernie niezmienne. że wszystkie chęci się we mnie mobilizują, że aż prawie eksplodują. jeszcze 10 dni i powącham zapach tamtejszych spalin. i żebym tak mogła od października tak na okrągło, nieustannie i bez przerwy. ciągle. z otwartymi oczami poznawać świat jak dziecko.

ale, ale deklaruje (wakacyjnie, niestresowo, ekspresowo, enigmatycznie, subtelnie i platonicznie) brak przeciwwskazań i ciągłą chęć, ciągotę, potrzebę... więc w razie co - ja zwarta, prężna i gotowa. trzeba tylko dać jakiś znak. jakiś gest.


--
z komputrem znów się dzieją cuda wianki. tak jakby końca nie widać. epidemia jakaś. (choć, choć jak wiadomo wszystko ma swoje zady i walety. w tym przypadku zdecydowanie odrzucam zady i mocno skupiam się na waletach, które są dużo ważniejsze i wyrazistrze. że się tak wyrażę, o.)


♪♪ nosowska - karatetyka.mp3