środa, 25 lutego 2009

W świecie niby-niby

Może jestem, a może mi się tylko wydaje. Może mam dwie nogi, dwie ręce, głowę, a może tylko wielką kulę na włosy. Może mam cele, a może tylko marzenia. Może spokojem jestem, ciszą ukojenia, a może w szaleństwie świat chcę zmieniać. Może serce mam, albo tylko mięsień tłoczenia.
Jestem coraz bardziej daleka. Nie sięgasz. Nie obejmujesz. To nic, nie szkodzi. Wszystko rozumiem.
Czasami leżę, myśli zbieram, balansuję. Próbuję się określać, nazywać te wszystkie stany, a potem już nie ogarniam, nie jestem w stanie zrozumieć. Kim jestem, czego pragnę, jak jest, jak być powinno i jak się z tym czuję...
W tym świecie zaklętym dzień zamienia się w noc nagle, potem przychodzą chmury i poranek rośnie we mnie jak bańka mydlana, żeby zaraz potem pęknąć. Tu wszystko się zmienia, marnieje. Rośnie, puchnie, pęka i znów pęcznieje. Tu wszystko jest bez sensu, bez znaczenia.

Nie oczekuję już od nikogo zrozumienia, tylko spokoju. Bo tylko pstryk i.