sobota, 8 stycznia 2005

klik

Oj źle poszło mi na ocenianiu. Oj źle, źle, źle. /ładafaka/ Jednak książki i wiedza to nie wszystko. Należy zaopatrzyć się jeszcze jakiś słownik tłmaczący profesorską mowę na naszą. Bogu dzięki za ten termin zerowy. pff.

A ja choram. Dycham, klikam i żyć ludziom nie daje. Na czwartowej animacji społeczno-kulturalnej pochwaliłaś się M. artykułem przed R. Normalnie aż mu prawie gały na wierzch wyszły. /niech wie, że ma styczność z niebylekim. phi./ A później znikł na autobus przegapiąc twoje wystąpienie M. /a niech żałuje/ Bogu dzięku też za wyrozumiałość dla Pani wykładowcy za mój niewykarzony i niekontrolowany jęzorek. No bo, bom chora i do recytacji czegokolwiek sie nie nadaje. To i w trakcie wyjąkiwania Małorzaty Hilar wyszedł mi z ust jeden nagły i niekontrolowany bób. /.kurwajajużniemoge./ Oj wyrozumiała Pani dokrot, wyrozumiała. I atmosfera swoijska. Bo inaczej miałabyś M. niezły bigos. A odczytania swoich tworów to już kategorycznie odmówiłaś. Bo przy tobie mowy o tym ni ma i już. To wyjść ci kazali. /no niech im tam/ Pare minut na zewnątrz, odwiedziny kibelka, spacery po korytarzu, próby podsłuchania tego co oni tam twojego odczytują. Wracasz nazaj spowrotem... Oł siet. Tego się nie spodziewałaś. No bo A. sie popłakała(!!) /Ależ ja przepraszam. Ja się nie spodziewałam. No naprawde, naprawde. i dziwnie mi teraz, dziwnie./ Przytuliłaś bidulke. A i tak dziwnie ci. Bo nigdy nie wiesz czy te pochwały są sztuczne i składane, bo tak wypada, czy prawdziwe. A jeśli prawdziwe to i tak dziwnie niezwojo ci z tym. Nie, atykułu wszystkim nie pokazałaś. Bo i po co? Czym sie chwalić. I chwalic się nie będziesz. Nie lubisz, nie umiesz. Czy jakoś tak.

Wreszczie. Nareszcie. W końcu. Doczekałaś się mała M. Tę chwilę trza tu uwiecznić. Po jakimśtamczasie w końcu odwiedził cię A. Przytelepał się samochodem, a później wtoczył o kulach. /bidactwo/ I wsio byłoby naprawde fajnie gdyby nie twoje kalecto umysłowe. Szukałaś zdjeć kota i nieopatrznie kliknęło się na twoje wspólne zdjęcie z R. /.siet.siet.siet./ Szajse. A jak dla ciebie naprawde było miodzio. Z nadmierną ilością Hey'a w tle, z herbatką z sokiem malinowym i rozmowami o sprawach ważnych i mniejważnych. Ale cichoj, to tylko nic nieznaczące chwile. Jak zwykle w twoim życiu M. Pora przywyknąć i nie robic sobie zbyteczniej nadziei, nie?