Zmeczenie czasem działa budująco. Wtedy jestem rozchwytywana na informatyce. Marika pokaż to i tamto. Marika zrób to i tamto. Marika powiedz to i tamto. Ja mówie, robie, pokazuje, biegam i skacze. Od drzwi, do okna, od okna do ściany.
A ja usmiecham się. Do ściany, do sera. Głupio, ponuro i sztucznie. I dziwnie mi z tym uśmiechem, bo obco i nie do twarzy. Bo nie umiem czytac w myślach, bo pamieć mam nie tą, a serce i uczucia zdradzeckie dla rozumu. /tak, tak chodzi mi o R./ Byłoby mi miło mój miły gdybyś był niebytem. Byłoby bezpieczniej. Bo nie lubie jak moje oczy wodzą za Toba bezwidnie. Wtedy nie mam już zupełnie nic do powiedzenia. I tak myślę, że niby co ja w tobie widze. I za każdym razem obiecuje sobie, że pytam o to po raz ostatni. Ale obiecuję to dobre słowo.
Nie wiem wcale co mam myślec kiedy z boku patrze w twoje oczy, nie wiem o czym mam marzyć obserwując twoje dłonie. O stosie stokrotek czy stosie z ognia? Nie wiem nawet o czym ty myślisz kiedy patrzysz na mnie czasem. Czy patrzysz na mnie czy w okno za mną? I co mam myślec kiedy spogladasz na jej falujące rzęsy? Kiedy chodzisz oczyma po jej oczach, kiedy chwytasz ustami jej słowa, podarowując jej w prezencie milion swoich ubranych w wełniane szaliki. Nie wiem czy wypada mi mysleć o tobie w taki sposób. Nie wie czy powinnam to wiedzieć.
Wszyscy robią z tego niewiadomoco. Jakąś wielką popeline. No jestem w gazecie, ze zdjęciem, z artykułem i z nibywierszem. Noicoztego? Tym, że jakiś palant śmiał zniekształcić moją wypowiedź nikt sie nie przejmuje. Zupełnie. /Bo ja powiedziałam dokładny kolor mojego nieba. Bo przecież każde dziecko wie, że gdyby Marika miała moc pomalowałaby niebo na zielono. Koniecznie na zie-lo-no./ Kuzynka zobaczyła, przeczytała i dalej przekazała Teraz babka sieje zamęt. Bo wyśle tu i tam, pokarze temu i tamtemu, tym i tamtym. A ja sobie najzwyczajniej w świecie nie życze. Nie chce żeby wiedzieli ci, tamci i owamci. Tak samo jak nie chciałam oby wiedziała o tym matka. Cholera.
♪♪ Coma - Leszek Żukowski.mp3
dopisek: 8.01.2005r.; godz.: 13.10
Łoto artykuł, który ukazał się. A ten miał się ukazać /pozwoliłam sobie na małą drobną korektę/.