W czwartek pojechałam na uczelnie jako normalny, szary człowiek, a wróciłam jako członek. Członek samorządu uczelnianego w funkcji kronikarza. Od teraz mówić do mnie księgowa! (od książki) W tym momencie wylewa się ze mnie zapał, ale tak zwykle bywa na początku... Dalszy plan pracy to już zupełnie inna historia. I się czuję z letka ważna. A co! Zaszaleję.
A na praktykach zrobiłam sobie gagę w palca przekładając akta. I boli, i krew się leje przewlekle.
Pe-eS
Z tego tu miejsca piszę, że wielbię jezyk piesa Gosi. Bo fajny, bo miły, bo lepki i w ogóle czuły taki. O!