piątek, 18 listopada 2005

o ćpaniu mentalnym

Głodna Comy jestem. Zbyt długa dieta zaowocowała niedojedzeniem moich zmysłów. Na przemian włączam wszystkie piosenki, a moje emocje wirują w powietrzu. Póki bębenki w uszach całe z głośników uderzać będą te anielskie dźwięki. Sąsiedzi zwariują, a ja "ćpała" będę Sto tysięcy jednakowych miast i Leszka Żukowskiego (i inne)jak narkotyki w najczystszej postaci. Zaczynam od zaraz. Nie, nie. Nie od zaraz, bo to taka wielka bakteria. Od teraz.

Aaa i polecam wszystkim "Heroinę". Tja, poćpała i się jeszcze chwali. Ale niet, o książkę chodzi. O takie ćpanie mętalne. Bo naprawdę po jej lekturze można się poczuć jak po jednym czy dwóch głębszych machach. (słownictwo oczywiście zawodowe. obcykana już jestem w tym slangu. a jak!) Naprawdę trudno jest wyłowić to szczęście i słodycz, którą ponoć przeżywają "wciągacze". (to już mniej profesjonalne.) Ale ale, nie opowiadam. Już nic więcej nie powiem choćby mnie przypalali. Ani mru-mru.

Kupiłam glany! Za ciężko wypracowane stypendium kupiłam sobie swoje długoletnie marzenie. I to nic nie szkodzi, żem se już nogę obtarła i że boli jak diabli, a szczypie jeszcze mocniej. Naklei się plasterek, przeczeka i po krzyku. A buty są jak znalazł. Liczę na to, że prędzej czy później przestaną mnie obcierać... albo, że ja do tego tak przywyknę, że przestanie mi to przeszkadzć. yhm.


♪♪ Coma - Wrony.mp3