jestem w sytuacji podbramkowej, kryzysowej, nielogicznie odlotowej. jestem żałosna. ża-ło-sna. wszystko co mam w głowie sprowadza się do czterech liter, dwóch sylab, jednego słowa. zamykam oczy i widzę. nie potrzeba mi jeść, spać, oddychać też nie muszę... jestem trochę, ale jakby mnie nie było. coś robię, ale jakbym nie robiła nic. jakby myślę, jakby piszę, jakby oglądam, ale wszystko co moja głowa aktualnie jest w stanie przerobić to... czym więcej czasu mija tym bardziej upewniam się co do absurdalności wszystkich moich odczuć. że kaktus na ręce, tramwaj w oku czy wreszcie nawet pociąg. wszystko to bardziej możliwe, wszystko realniejsze. liczę na cud, a w razie nieurodzaju na bezbolesne zakończenie. i żeby wstydu nie było, żeby nie było...
no zasłużył. na książeczkę i na co inne też. tak bonusem, ale o tym cicho szaa. to tajemnica, także nikomu nic...
trochę jestem oszołomiona, trochę zmęczona. widziałam swoją twarz w ti-vi (głosu nie słyszałam, głos z przerażenia wyciszyłam), jeśli to twarzą nazwać w ogóle można. żeby nie obrażać przy tym innych twarzy. głosu swego w radyju nie słyszałam, bo owego radyja nie słucham. taka ze mnie marna lokalna patriotka. czekają mnie jeszcze reportaże prasie. ktoś ma się zgłosić, jakiś wywiad przeprowadzić. wielki szum i zamieszanie.
a tak poza tym wydarzyło się dużo. od końca zaczynając (lubię tę odmienność) redaktor ciepła kupa, który kolejny załamał mnie całkowicie. dzieciaki w gimnazjum. i kwiatki, kwiatki, dużo kwiatków. aktualnie na biurku moim prywatnym śmieją się do mnie trzy urocze wiązanki. jest w czym wybierać a i co wąchać! na wtorkowej promocji było wszystko bą-tą, na wysoki połysk. klasa es, nie ma to tamto. nerwy moje też na wysokim poziomie. przebrnęłam jakoś, jestem, oddycham, żyję. i myślę, myślę, myślę wciąż o jednym... aaa i dostałam się na warsztaty, po prostu wysyp cudów. choć ja marzę tylko o jednym, cudzie, cudzie, cudeńku...
--
napisałam pokaźną notkę oczyszczającą, która wygodnie usadowiła się na twardziaku mojego peceta i tam jest jej dobrze. z resztą teraz nie byłoby większego sensu umieszczanie tego tutaj. uczucia już nieaktualne choć zdanie jak najbardziej, ale w kwestii takich notek niech jednak ważniejsze pozostaną uczucia. dlatego notka zostanie jedynie na kompjuterze. tam jest jej znacznie lepiej.
30.kwietnia, 21:28
jednej wiązanki trzeba było się pozbyć niestety. czy ktoś słyszał może o kwiatkach o zapachu śledzi? ja niestety miałam okazję je nawet poczuć... fuu! zdecydowanie nie polecam.