lubię też księżyc, noc, północ, koty i burzę... czasami słuchając jazzu w środku nocy mamrocę coś pod nosem i myślę sobie, że gdybym paliła to właśnie teraz zafajczyłabym chętnie. tak, to byłby dobry moment.
deszcz też lubię taki jak dziś. deszczodzień. delikatny, lekki, chimeryczny, eteryczny, leniwy, zawieszony gdzieś ponad. z kroplami na rzęsach. z powietrzem między włosami, które ciągnie w dół bardziej niż grawitacja. z lepką wilgotną atmosferą, oddychającym asfaltem i szumem azotu w powietrzu. z parasolami, które nigdy nie dają rady wiatrom z północy. z chmurami zasłaniającymi śpiące pod nimi słońce. z zielonością zieleni traw, ostrością z bliska i mglistością z daleka. z płynnością słów i powietrza. z odlatywaniem... nieskończoność trwania, deszcz. lubię, od tak chodzić w nim, przemijać, trwać. bum.
jestem dzieś, dzieś, gdzieś, dzieś. zawieś mnie na drewnianym stojaku, na gałęzi, na wieszaku. dmuchnij, chuchnij, patrz co dalej będzie. co się stanie, co wydarzy, kto się kiedy od ciężkości tlenu sparzy. patrz, patrz, obserwuj. wyciągaj wnioski. gdyż lubię dryfować między słowami między wierszami.
--
zwariowałam, po prostu oszalałam. coś mnie mocno ciągnie do nauki. jakaś siła nieczysta jak mniemam. (do egzaminu półtora tygodnia.)
♪♪ fisz and envee - chodźmy w deszcz.mp3