poniedziałek, 29 listopada 2004

/aleosoochozziii?/

Tak. Ludzi o słabych nerwach proszę o zamknięcie tej strony. Jakby co to ostrzegałam.

Ktoś bezczelnie włamał mi sie na nr gg. Zmienił hasło i zajebał mi tenże numer. A niech go piekło pochłonie. /Dla zainteresowanych: nowy numer w linkach o mnie./

Piątek troche nudny i troche szalony. Sobota w rozjazdach, niedziela statyczna. Sobotni wyjazd troche wzbogcił mój portfel. /Bógzapłać. /

Poniedziałek taki niepozorny. Taki deszczowy i zyczajnie niezwyczajny. Tyś widziała M., że R. jest jakis dziwny. Juz na początku mówiłaś o tym. Mó-wi-łaś. Pomijając fakt jego urody, która nie jest najważniejsza. Widziałaś to jak rzucał oczami na prawo i lewo, rozdawał usmiechy od niechcenia, głaskał i pląsał. Do wszystkich dziewczyn na raz i do każdej z osobna. Alenic. Dopóty do póki cie to nie dotyczyło przymykałaś oczy. Nawet jak ciągnął za misia przy twoim plecaku. I jak puszczał oczka w czasie wygłaszania referatu. Jak mówił trzy po trzy nie wiadomo co. Tyś strasznie zboczona M. Ale tylko w gębie. Mówic to ty potrafisz, kojarzyć tak samo. Żart ci się wyostrzył niesamowicie. Ale jak to mówią... takrowaktóradużoryczymałomlekadaje. /A może później on chciał to zwyzajnie sprawdzić?/ I tak to wszystko sie ciągnęło. Aż do dziś, bo gg i niby-casting, i moja pomocna dłoń, i żarciki, i niby-komplementy, i niby-niemoralne propozycje. Bo ja to wszystko tak na żarty, dla zabawy i w ogole. Żarty się skończyły kiedy Pan R.,stwierdził, że on nie żartował i przyciągnął cie za babciny szalik do siebie dzis przed lekcją w-fu. Wyganiając wcześniej z korytarza biedną G. /Ona spanikowała, a co dopiero ja./ Alecotam. Nadal mysle że żartuje. Tyle, że jak już nachylil sie w celu udowodnienia mi, ze jednak nie zartuje i /co twierdze mysleć i wnioskowac/ w celu pocałowania mnie /olaboga!/ - uwierzylam. Odskoczyłm ma sie rozumieć. Pragne nadmienić, że Pan R. ma dziewczyne. Taki drobny szczegół, nie? Toteż użyłaś M. za argumenty. Że są zobowiązania, że jest dziewczyna i Ty nie możesz, po prostu nie możesz. Później cos tak jeszcze, że to nie tak, że później wyjaśni, że cośtam-cośtam. Aniechmutam. Czekam jutra. Jak zacznie temat to z mostu musisz spytać się M.: aleosookonkretniechozzzi? Boś się pogubiła i skołowała. A jak nie to może i lepiej. Zapomniec o wszystkim. Jak gdyby nigdy nic.

A to wszystko przez Ulke, bo poszłam w jej ślady pisząc o castingu. Jeden opis i tyle konsekwencji. /Oj niedobra kusicielka z tej Uli./

PS.
/ Ciekaweczywszyscygóralesątacybezpośredni? /

♪♪ HEY - Mehehe.mp3