czwartek, 10 lutego 2005

plastelina nanana...

Bo czuję, że w głowie to ja mam plasteline zamiast mózgu. A za sprawą hektolitrów kawy o błotnistej konsystencji /4-5 łyżeczek rozpuszczalnej Tschibo na kubek. inna mnie nie rusza. wyznaje zasade, że jak już coś pic to coś porządnego, a nie bebeluchę. o!/ czuję jakby walec jeździł mi po głowie. Wszystkie wnętrzności przewracają mi się do góry nogami z nerów, ze zmeczenia, od tak po prostu. Oszczędzę opisywania innych dolegliwości.






/jeden. skazany na straty z resztą./


19.43
Nie lubię cię zezowaty kocie z czerwonej kartki. Nie lubię. Paskudny papierowy futrzak. /żart niesmaczny co najmniej. o-cho!/