sobota, 12 lutego 2005

pomyśleć

Rozpierdolę to przedszkole i zabiorę zabawki!

Wszystkie najgorsze przepowiednie wypowiedziane przez sen sprawdzają się. Zły dzień z powietrzem od rana wypełnionym nadzieją. On znów obcy i tak odległy jak letnie mgły. Błąkając się po korytarzach uczelni z kąta w kąt wdycham wspomnienia tamtych spojrzeń. Głupich i może, ale cichych i ciepłych. Drzemiących w każdym rogu. Chciałoby się mówić o tym, krzyczeć. Ale nie byle komu. Więc pomilczę o tobie ze sobą. Pod kołdrą z marzeń. Gdzieś później spojrzę. W twoją stronę. Pomyślę, że jesteś. Wystraczy(?)





/zero. + jedna(?) poprawka./

♪♪ Edyta Bartosiewicz - Na krawędzi.mp3