wtorek, 20 czerwca 2006

to są kpiny!

Trafiłam do szkoły, że mózg staje! Początek sesji, a te barany nie chcą wydać kart. Z łaski wydadzą jedną kserówkę na grupę, tak do wglądu. A co do jutra, to stwierdzili, że na czas wpisów "wypożyczą" nam karty, które później trzeba będzie oddać. /marzenie ściętej głowy, że ja im coś potem oddam./ I jeszcze, po co ja się tak starłam na tę hospitacje, no po jakiego...? Po cholerę mi to moje sześć skoro okazało, że to w ogóle do średniej się nie liczy!? Gdybym wcześniej o tym wiedziała to wcale nie musiałabym chodzić na te zajęcia. A żeby było śmieszniej dali punkt jeden za przedmiot, z której jest zaliczenie bez oceny. Co w rezultacie osobie mającej same piątki daje maksymalną możliwą średnią (uwaga) - 4,58(!!). Dopiero później po rozmowie, z łaski na uciechę kazali nie liczyć tego jednego punku i ująć go z ogólnej punktacji. No cóż za wielkoduszność, moje serce łka... Jakby tego wszystkiego mało wykładowcy nie przyjeżdżają na wykłady normalnie w semestrze. A konkretnie dwoje wykładowców. A na odrabianie im się bierze w czasie sesji! Mam nadzieję, że tym razem to nikt nie posieje paniki i przeciwstawimy temu całemu cyrkowi. W końcu my wywiązujemy się z obowiązków, czesne płacone jest w terminie. Pomimo tych haraczy - jeden dzień zwłoki = 20zł odsetek(!!). "To są kpiny!" - jak to mówiła pewna nauczycielka z LO. Uhh. Normalnie zero motywacji do nauki. Zła jestem. Gryzę.

Na jedną głupią receptę czekałam w przychodni godzinę. Żenujące. I serce mnie jakoś dziwnie kuło i podkuwa teraz czasem też. Mały szczegół.


♪♪ Pidżama Porno - Trzymając się za ręce.mp3