Żal mi dupe sciska jak dorosly facet robi z siebie kaleke. I nie ma tutaj tłumaczenia żadnego. Cokolwie by się nie zdarzylo oszustwo pozostanie oszustwem. A ja nieznosze jak sie mnie oszukuje i nieznosze jak ktos traktuje mnie przedmiotowo. Szacunku w moich oczach taka osoba nigdy miec nie bedzie! O nie!
Wtorkowe spotkanie jak zwykle pod znakiem pochwal. Chyba nie umiem sie przyzwyczaic do nich. Mecza mnie zebym wziala udzial w konkursie na wiersz miesiaca. A ja sama nie wiem. Bo nib powinno byc na plus, ale mnie to radosci nie daje. Ni chu-ja. Bo wszyscy o tym wiedza, ze jesli nie ma sie z kim podzielic radoscia to taki sukces traci na wartości. Otco.
I jeszcze K... lekcewazy mnie, olewa. Mozna sie bylo tego spodziewać w koncu to tylko ja. Dlaniegonieistnieję. Już.
P. jednak zadzwonił. Szybkie spotkanie w chlodne i wietrzne jesienne popoludnie. [I wcale nie podobal mi sie pies sasiada, ktory doskoczyl do mnie jak oszalaly i dziabnal pyskiem w krocze, (tak, tak w to miejsce.) brudzac przy tym moje nowe spodnie na wysokosci uda.] Nie, jakos nie widze sie w roli partnerki. Mysle, ze on potrzebuje raczej kobiety a nie dziewczynki. A ja nie umiem sprostac oczekiwaniom mezczyzny.
A z resztą... niewiemniciniechcewiedziec. Zobaczymy jak będzie. Zo-ba-czy-my.
Czym więcej mija czasu tym bardziej uświadamiam sobie, że z nikim nie może mi być tak dobrze jak z B. No moze gdyby K. zostal tu... moze gdyby... moze... Ale nie zostaje.
♪♪ HEY - mru-mru.mp3