Kwa kwa. (bo teraz to chyba ten zwrot będzie trendy. być może wyprze nawet zwyczajowe dzień dobry.) Bo znów coś nie tak, tym razem też. Ponoć, że dobrze to tylko pozory. I to zdanie jest już dużo bardziej wiarygodne niż wcześniejsze, bo zupełnie nie wtajemniczone w całą resztę. Kompletnie nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, co mam z tym wszystkim robić. Myślałam, że już. Że wreszcie trafiłam tam gdzie trafić powinnam od razu, ale nie. Znów klęska. To jest jakieś cholerne fatum, że nie mogę trafić w odpowiednie miejsce, do odpowiednich ludzi. Albo zwyczajnie wszyscy wymarli lub życią sobie spokojnie w ju-es-ej. KURDĘ.
A tak trochę z innej beczki. Doszłam do wniosku, że niektóre dzieci ładnie pachną. No np. moja kuzynka. Ale wole za bardzo nie wczuwać się w wąchanie, bo ubiorą mnie w szykowny biały kaftan. Po książkach zerkają już na mnie spode łba. Dzieci by mi nie wyabaczono. Ale ale czy to już jest zobaczenie?