wtorek, 18 października 2005

trupy w szafie

Tak, właśnie. W szafie mojej leżą trupy, leżą i śmierdzą. Szafa uchyliła się nagle, ale ja powinnam otworzyć ją całkowicie. Otworzyć i pozwolić im wyleźć. Przestać już udawać, że ich tam nie ma, że nie istnieją. To jest teoria. W praktyce to dużo trudniejsze. Na samą myśl o tym wzdrygam się.

Czuję się potwornie zmęczona, choć sama nie wiem, czym. Nie napiszę, że życiem, bo to brzmi zbyt banalnie. Ale bycie źródłem wszelkiego zła może być naprawdę wyczerpującym zajęciem. Nie wiem czy tylko moje dni mijają tak monotonnie. Są też chwile, kiedy chwila ma spore znaczenie, kiedy przyklejam nos do autobusowej szyby i obserwuję płynnie przemijające obrazy. Nic się wtedy nie liczy, tylko spokój. Naprawdę głodna jestem takich chwil.

Lubię jesień i ciężko jest patrzeć jak, i ona ściele się gnijącymi liśćmi. Lubię jesień żywą, z liśćmi śmiesznie tańczącymi flamenco na wietrze. Nie zmrożoną i dygocącą z zimna.


♪♪ Audioslave - Slide.mp3



17:36
Ja się urodziłam w złym miejscu i w złym czasie. Czas jeszcze jakoś ujdzie w tłoku, ale za to miejsce pokutuje całe życie.