poniedziałek, 31 października 2005

od rzeczy

Pogubiłam się w tym wszystkim. Naprawdę ciężko rozsupłać ten pęk. Jestem jednym wielkim strzępkiem nerwów. Dzięki, a może przez to i owo nie myślę o tym, co będzie. Uśpiło to moje oczekiwania względem jutra. Wyjście najgorsze z możliwych, jedyne możliwe. Powinnam pograć trochę. Przynajmniej na potrzeby teatru rodzinnego, co by dano mi jedyną cenną świętość, czyli święty spokój.

Nie czuję się sobą w tych okolicznościach. W ogóle się nie czuję. Każdy nowy dzień jest po to żeby go znieść, przetrwać. A może to tylko głupi żart. I nie pijam już zimnych piw, ani ciepłych. Wszystkie kawy wylewam do zlewu. Teraz upijam się herbatą o słodkim smaku cynamonu. Nikt nie widzi różnicy. Wciąż czekam. Najwyraźniej jestem straszną gapą, bo wciąż przegapiam swoją kolejkę i czekam, i wciąż tylko czekam... A może stoję nie w tej kolejce. /tak, ja wiem, że biadolę od rzeczy./


♪♪ Grzegorz Turnau - W muszelkach twoich dłoni.mp3