środa, 1 lutego 2006

system eliminacji studentów jest aktywny

dzisiejsze "ooo..., to ci nieudacznicy..." - wbiło mnie w ziemię momentalnie. ta szkoła i niektóre jej "wynalazki" zatrudnione przez nią, jakoby do edukacji nas, naprawdę mnie zadziwiają. słodko, naprawdę słodko. przerost ambicji nad rozumem, tak to się chyba nazywa. (zwyczajnie są tacy, którzy czerpią niepohamowaną przyjemność z gnębienia i poniżania innych.)

w moim pokoju panuje przyjemny chłód. (tylko moje stopy trochę marudzą dając mi to odczuć... zizizi-zimno!) po godzinach ślepienia w notatki, przeglądania tych wszystkich kartek, karteczek i karteluszek mózg mi się z lekka przegrzał. bo jak wiadomo system eliminacji studentów jest aktywny! a ja bronię się przed nim... no dobra, bardziej improwizuję. bo każda chwila to ucieczka moich myśli w odległe krainy, tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.

i wciąż dryfuję po swojej samoocenie i takich tam innych. póki co można liczyć jedynie na odpływy. zastanawiam się także nad fenomenem mojej osobowości. nad wielkim uzewnętrznianiem i nagłym acz dokładnym zawekowaniem mojego "ja". że nikomu nic, że ani-mru-mru. że aż strach mówić, bo świat runie na łeb, na szyję. tak jakby kiedyś stał stabilnie. phi, że tak się wyrażę.


a teraz... teraz padam.




--
na maginesie:

nic mnie tak nie porusza jak przemowa dychającego kaczora. no przepraszam, ale nie chciałabym być mikrofonem, do którego parska, sapie, świszcze i dycha.



2. luty, 9:31
się okazało, że moim wyjściu dopiero się tam działo. udusiłabym dziada za te wszyskie bluzgi i błota, którymi nas obrzucał! yhh. zbulwersiłam się!



♪♪ hey - dolly.mp3