wtorek, 30 grudnia 2008

Wariactwo kontrolowane

Portal niemrawo rusza do przodu. Ja wiem, ironią powiewa, ale liczyłam na inny obrót sytuacji kiedy do nich przyszłam. Myślałam, że rzucę się w wir artystach działań, okryję nowe talenty, sama zainspiruję się do tworzenia swoich nowych "dziełek".

Miałam reportaże robić, wywiady,  miałam moderatorem być i prawa profilu takie dostać. A tymczasem mija drugi miesiąc. Dostaję co jakiś czas zlecenia, które polegają, a to na uporządkowaniu pod tematów działu "literatura", a to na odszukaniu różnych konkursów literackich, napisaniu wstępu czy poleceniu jakiegoś produktu, dzieła. I tak wykonuję te czynności w przysłowiowej – telewizyjnej przerwie na reklamy. Ktoś potem dodaje taki mini-tekścik (bo taki miał być) podpisany moim nazwiskiem i jakby praca wykonana, obowiązek spełniony. A ja spełniać się tam miałam, realizować, rozwijać twórczo, osobowo, kreatywność mnożyć jak grzyby po deszczu...

Miało ruszyć z kopyta, a tymczasem leży i kwiczy. Miał być ogier, pegaz właściwie, a wyszło coś na kształt osła. Tak to z tą naszą twórczością i inicjatywą jest.