Referat sie pisze przez me palce zleniwione i mózg zgoła niepełnowartościowy. Ale sie pisze. Książkę tez się zdobyło i się powoli czyta na zmianę z pisaniem referatu.
Ja nic nie powiem, ale milczeć też nie będę. Właściwie to mimo wszystkich wyjaśniej Ty i tak wiesz swoje M. Wiesz i nikt Cię nie przekona, że jest inaczej. Bo znasz, bo masz doświadczenie, bo to widać gołym okiem. Bo nieznosisz ludzi niestałych w uczuciach i gardzisz nimi niczym wątróbką. Wiesz, że pisząc to wcale nie poprawisz swojej sytuacji, wrecz przeciwnie. Ale milczeć też nie możesz, bo by Ci to mózg, serce i dusze zatruło jak jad złej gąsiennicy, o ile takie istnieją. Poczekasz, jak to było dawniej. Bo przecież już dwa razy już sprawdził się Twój scenariusz, no jakby policzyć Twój przypadek to nawet trzy. Poczekasz i na czwarty i na piąty i na jeszcze kolejny. Bo znasz, bo wiesz, bo czujesz. A jeśli rzeczywiście nie doczekasz się to może wtedy zmienisz zdanie i zaczenisz szanować, a przestaniesz gardzić. Póki co powykszywiasz swoją gębę na myśl o tej, tamtej i owamtej i o...
Jutro Łódź i rozrywka, tańce, hulańce, swawola. Miałam wreszcie poznać Rafała ale bidok pochorował się. Jakoś przez to mi połowę sił i chęci na ten wyjazd ubyło... bo w koncu tak na to liczyłam.
Olaboga! Tego to ja sie nie spodziewalam w najgorszym koszmarze! M. napisala mi sesemesa. O tym jak to ona ma tam cięzko i w ogole. Moze myslala, ze ja tez ponarzekam? A ja w gruncie rzeczy po za tym tym jednym przedmiotem nie moge narzekać. Co prawna ten jeden nadrabia za wszystkie, bo zawiera wszystkie te zagadnienia, ktorych ja nigdy nie rozumialam, a co za tym idzie nie potrafiłam. Ale co ja ją bede uświadamiała i zagłębiala w szczegoly... Jak dla niej wiadomości to jest GUT i to wszystko.
Wczoraj tradycyjnie poszłam do MDK'u, na kółko. To jest ta część tygodnia, którą naprawdę lubie i mimo zmęczenia staram sie nie opuszczac spotkan. Wczoraj to w pewie sposob zaowocowało. Choc nie obyło się bez szoku. Siedze sobie jal gdyby nigdy nic aż tu nagle niejaka Pani nasza opiekunka vel poetka oznajmuje mi, że zaraz wparuje tu Pan, ktory ma przeprowadzić ze mną wywiad. W tym momencie szczęka mi opadła, czyli kasa fiskalna jak to okreslala pewna osoba. I faktycznie wszedl starszy Pan, zrobił mi kilka zdjęć [olaboga!], podał szcześć pytań, na ktore musze odpowiedziec a odpowiedzi dostarczyc za tydzien. I faktycznie w regionalnym tygodniku zwanym "Nad Wartą" będzie opublikowany wywiad ze mną, moim zdjęciem i dwa lub trzy moje wiersze. A te ytania to są zgoła inteligentne inaczej. Brzmią raczej jak na miss "nad wartą", a nie jak na artykuł w kolumnie kulturalnej...
♪♪ Brodka - Dziewczyna mojego chłopaka.mp3