Bo ja nie lubie moich pryszczy, tłuszczu mojego, szkaradnej gęby, mglistych i deszczowych piątków. Tych ostatnich nie lubie od ubiegłego tygodnia. Bo kapuczino tiramizu z miodem w tej samej kawiarni nie miało takiego samego smaku jak wtedy, a i towarzystwo inne, no i klimat nie ten sam. W mojej głowie wciąż tkwi towarzysz sprzed tygodnia, nie ujmując niczego A. i G.
Głupia M.! Głupia, głupia, głupia! I jeszcze raz głu-pia! Oj za dużo powiedziałaś o tym co w środku, za dużo i niewłaściwej osobie. Bo ty szukasz zrozumienia tam gdzie i tak go nie znajdziesz. Doskonale o tym wiesz, ale i tak się pchasz. No właśnie... jak głupia. Twoja reakcja zwyczajowa, którą doskonale mogłaś przewidzeć, ale i tak się ryjesz. Noipococitobyło? Po-co?
A dziś kontynujacja wczorajszych stanów depresyjnych połączona z referatem z historii wychowania. Nic mi tu nie pomogło ani nawet bananowe mleko. Na jutro trzeba Ci będzie M. wdziać kolejną sztuczną maskę dobrodnia, bo będzie pisanie referatu w kupie.