środa, 13 kwietnia 2005

nic, tylko ja

Ostatnio dość często zastawiam się nad prozaicznymi sprawami. Bo dla co niektórych takie właśnie one są. Choć nie zawsze przyznają się do tego, uważają je za trywialne. Przyzwyczaiłam się już do tego więc pewnie stąd te podejrzenia. Mimo wszystko, to nad czym łamię głowę jest dla mnie naprawdę sporym problemem. Może i trywialnym, ale moim, więc dla mnie istotnym. Mam świadomość tego, że nikt nie jest w stanie mi pomóc, dlatego staram się sama ze sobą rozprawiać w myślach nad tym tematem. /różnie mi to idzie/ Sama też nie widzę rozwiązania sytuacji. Właściwie nie sądzę by takowe istniało. Sytuacja z lekka beznadziejna. Sytuacja nie od dzisiaj, a od... zawsze(?) W każdym bądź razie od dawien dawna. Jedna sytuacja zazębia drugą i utrudnia (unieożliwia) rozwiązanie. Obie doskonale się uzupełniają. Naprawdę perfekcyjna współpraca dwóch sił, które wzajemnie wtłaczają mnie w położę. /niekoniecznie miękkie/ I w tym momencie kółeczko sie zamyka.

Naprawdę ludziom musi sprawiać przyjemność robienie ze mnie idiotki. Muszą czuć się wtedy naprawdę spełnieni. Muszą czuć rozkosz w poniżaniu mnie. Właściwie nie powinnam się temu dziwić. Sama dla siebie nie jestem lepsza. Z tym, że u mnie to jest tak automatycznie jak siusiu rano. Wyssałam to z mlekiem matki pomimo, że zbyt długo tego nie robiłam, bo zaledwie 2 tygodnie, to opanowałam tę sztukę do perfekcji. Ale to za sprawą doskonałych nauczycieli! Baa. Bo nie każdy takich ma, nie każdy...


--
myślę, że za mocno chcę żyć. zdecydowanie za mocno.


♪♪ Renata Przemyk - Nie spaceruję nago.mp3