niedziela, 24 kwietnia 2005

z zaskoczenia

Po tylu nocach ze snami, w których psy ganiały mnie po ulicach przyszedł jakiś konkretniejszy, co nie oznacza, że mądrzejszy. Skłócony znajomy szuka kontaktu jak gdyby nigdy nic. A niech się wypcha. * A dzisiejszego wieczoru tylko trzy razy przyjeżdżała straż do pożaru przed moim blokiem. Ileż to dziwnych zjawisk można zaobserwować nosa z domu nie wynurzając.

Mam prześladowcę. Podjeżdża pod mój blok z zaskoczenia, puka do mych drzwi. Dziwnym trafem zawsze wtedy, kiedy jestem w piżamie. Przychodzi od czasu do czasu. Tylko, kiedy czegoś potrzebuje. Ładnie mówi, prosi, strzela z paska od szlafroka, robi dobre wrażenie /choć na mnie już niedziałające/, zawija kitę i wychodzi. Zupełnie nie wiem jak sobie z nim poradzić.



* chętnie wypchnę zbyszka z wieżowca...