sobota, 30 lipca 2005

bez

Liczę bąble na skórze po komarach i uczę się wytrzymywać bez. Uczę się obywać. Bez myślenia i bez powietrza, bez jedzenia, i bez... To taka modlitwa.

Ciężko ciężko mi. Głowa opada na lewo, na lewo głowa ta. Już nie zależy i na kształcie włosów ułożonych po umyciu, ani na wszystkich kurzących się wokół literach. Bo ja tak kocham litery. I już nie czekam, pośpiesznie robię cokolwiek. Patrzę w niebo, na deszcze. Bo lubię deszczem być - mam nieskończenie wiele rąk.

Się bo-ję. Stach mnie przeszywa. Że jutro będzie ponure, jak dziś. Że jutro będzie samotne, ja dziś. Że jutra nie bę-dzię... A dziś. Dziś dzień jakiś wypluty. Z wolna zatapia się powoli w kałużach...



---
miałam dziś wywiad. nie lubię takich akcji. nie jestem medialna. tym razem to tylko do pracy magisterskiej. jest dziewczyna, która na temat pracy wybrała sobie poetów. jak to dumnie brzmi po-e-tów. szkoda tylko, że za poetkę się nie uważam. za artystkę tym bardziej niet.


♪♪ Hey - Tak czy inaczej.mp3