poniedziałek, 1 sierpnia 2005

imagination

Pierwszy dzień praktyk minął bezboleśnie. Jeszcze do końca nie wiem ja to wszystko będzie wyglądało, ale mam nadzieję, że nie taki diabeł straszny... Chociaż ruda z dziekanatu jak zwykle namieszała i teraz trzeba szukać rozwiązania. Tak czy siak kierowca autobusu z daleka wyglądał na nowego. A "Szalone życie Rudolfa" powala ze śmiechu.

Teraz już nie nastawiam się na happy end. Wieczorami wymyślam sobie chłopców z plasteliny, tak na własne potrzeby. Są bardzo wygodni. Mieszczą się w przestrzeni mojej głowy, nie wychodzą poza wszelkie ramy czy normy społeczno-kulturalne. Mają wyuczone przeze mnie nawyki i nigdy nie odmówią zaklejenia kolejnej pustej przestrzeni. Jakie to proste. Wystarczy tylko stworzyć sobie sztuczny świat w wyobraźni.


♪♪ Dave Matthews Band - Everyday.mp3