poniedziałek, 15 sierpnia 2005

a niebo znów na głowę spada mi

Mam w sobie dziwny strach. Być może bezpodstawny, być może nie. Tak jakby każda minuta milcząca miałaby oznaczać, że ciągu dalszego nie będzie. To bardzo męczy. Zwłaszcza mnie samą. W głowie mam jedną wielką gonitwę myśli i nikt mi nie powie, że wystarczy uwierzyć. Z tym u mnie też trochę na bakier. Nie, że nie chcę. Chcę, nawet może za bardzo. Tylko ten paraliżująco – miażdżący strach powala mnie. Cha-os.

Wciąż wydostające się ze mnie dźwięki znacznie odbiegają od normy. Ja już nawet nie zwracam na nie uwagi. Zadręczam się czymś zupełnie innym. Katuję myśli. Albo to raczej one katują mnie. A do kosmetyczki w życiu nie pójdę. Twarz moja po takiej wizycie wygląda sto razy gorzej niż wcześniej! o.

Już teraz spokojniej w głowie. Już dziś natenczas sztorm ustał. Na razie. Póki, co.


♪♪ Hey - List.mp3


16. sierpnia 2005 - 18:50
Odmawiam sobie odmawiania czekania. Czas pokaże na ile czasu.