A tak z innej beczki. Płaci się za neostradę 128 ma się 512. Burdel w tepsie. Dobra nasza.
Czuję dziwne w piersiach kłucie. Nie wspomnę o wszystkich moich lękach. Bo przecież ile można? Przed snem już nie marzę. Czasami tylko o zimie, nie wiedzieć, czemu. Przykładam głowę do poduszki i bronię się przed własną wyobraźnią. Żeby nie zapeszyć. Żeby nie zapeszyć. Staram się nie przeżywać, nie ekscytować, nie emocjonować. Bo jeszcze lepiej nie. Bo lepiej nie obiecywać sobie złotych gór. Staram się opamiętywać. Pośpiesznie robię cokolwiek. Udaję, że w sumie to nic się we mnie nie dzieje. Że jest po staremu. Bezpłciowo i głucho. Nie zawsze się udaje.
--
Dawno już nie chodziłam tak nerwowo po domu. Dawno już żołądek nie podchodził mi do gardła. Widok uda lewego zrekompensował nerwy na minut pięć. Nie więcej. Teraz drżę. Teraz naprawdę pragnę uciec. Tylko gdzie...?
♪♪ Coma - Piosenka pisana nocą.mp3