środa, 17 sierpnia 2005

ehe ehe

Ehe. Ehe. Bo wciąż niezdrowa. Myślałam, że gorzej już nie trafimy niż do siedzenia bezczynnie i gapienia się w ściany. Jakże się myliłam! Tym razem przydzielono nas do mycia okien! Tak właśnie, do my-cia o-kien. W takim oto kontekście nasuwa mi się pytanie, po jaką cholerę ja studiuje, i po jaką cholerę są te praktyki... No i co ja niby mam wpisać w dzienniczek? Przed dwa pierwsze tygodnie umierałam z nudów przed komputerem, później nauczono mnie myć okna. Skakałam po parapetach, po drabinie, która lewo, co trzymała się kupy, telepiąc się na lewo i prawo. Przy tych jakże pożytecznych pracach dusiłam się od zapachu świeżej farby olejnej. Bo astma moja i alergia protestować z letka zaczęły. A i zapomniałabym o rozdartych spodniach, które również widocznie wpisały się w plan praktyk. Naprawdę pożytecznie spędziłam ten czas.

A tak z innej beczki. Płaci się za neostradę 128 ma się 512. Burdel w tepsie. Dobra nasza.

Czuję dziwne w piersiach kłucie. Nie wspomnę o wszystkich moich lękach. Bo przecież ile można? Przed snem już nie marzę. Czasami tylko o zimie, nie wiedzieć, czemu. Przykładam głowę do poduszki i bronię się przed własną wyobraźnią. Żeby nie zapeszyć. Żeby nie zapeszyć. Staram się nie przeżywać, nie ekscytować, nie emocjonować. Bo jeszcze lepiej nie. Bo lepiej nie obiecywać sobie złotych gór. Staram się opamiętywać. Pośpiesznie robię cokolwiek. Udaję, że w sumie to nic się we mnie nie dzieje. Że jest po staremu. Bezpłciowo i głucho. Nie zawsze się udaje.


--
Dawno już nie chodziłam tak nerwowo po domu. Dawno już żołądek nie podchodził mi do gardła. Widok uda lewego zrekompensował nerwy na minut pięć. Nie więcej. Teraz drżę. Teraz naprawdę pragnę uciec. Tylko gdzie...?


♪♪ Coma - Piosenka pisana nocą.mp3