czwartek, 25 sierpnia 2005

obok gdzieś

Rano myślę i w południe, z wieczora czekam na nie wiadomo, co. Na znak. I na czekaniu zwykle się kończy. Parę słów i pocałunków, i tak na przemian. Huśtawka uczuć i sytuacji. Jestem piłeczką pingpongową. Kręci mi się w głowie. Siadam. Stoję. Leżę. Miejsca ani słów nie odnajduję. Podupadam. I choć naprawdę tętni we mnie życie to nie tu. To tam tam. Tam gdzie... Bo tu brak.

Kubki. Masa kubków. Mocna herbata. Powidła śliwkowe i strzelanie ludziom w autobusie fleszem z aparatu po oczach. Nieprzespane noce. Mnóstwo nieprzespanych nocy. Zapłakane dnie. Litry zapłakanych dni. Wiele niewiadomych. Głupia cisza i jeszcze głupsza nadzieja. Miliony pytań kłębiące się w głowie i brak odpowiedzi. Marzeń się boję i swych uczuć głębszych też. Nie lubię sierpnia. Nie lubię od lat dwóch i rosołem gardzę też. I że jestem z MOPS'u - to widać. Jestem z MOPS'u - to słychać. Jestem z MOPS'u - to widać, słychać i czuć.



--
"w zagubionej przestrzeni trwam cały świat płynie obok gdzieś."