póki co moje wewnętrzne dziecko jak i zewnętrzny dorosły boi się spotkania pierwszego stopnia z bara-bara. tra-ta-ta-tra-ta-tra-ta-tata...
przyzwyczaiłam się o swojej ciasnej skorupki. teraz już nawet nie wiem jak wyrazić słowami co czuję, baa... jak wyrazić myślami. wystarczy mi przeżywanie wszystkich żalów, awersji i lęków. i monotonia przybija. a podobno dobrej samotności można się nauczyć. podobno.
a
--
najpierw picie towarzyskie, potem zwiększenie tolerancji i potrzeb. później już subiektywny przymus i odwyk. oto wywróżyłam sobie scenariusz na własne życie. trochę na wyrost i hop do przodu, ale cóż. przynajmniej będę wiedziała kiedy nie będę wiedziała, że powinnam wiedzieć. CZIS.
i przy tej okazji jeszczu raz wszyćkiego najlepsiejszego Gosiu! :*
♪♪ maria peszek - czarny worek.mp3