środa, 30 marca 2005

oby

Przecież Ty wiesz jak ciężko o tym mówić. Ja już nawet o tym nie myślę. Czasami tylko kiedy spojrzę to przypominam sobie. I nawet wtedy długo nie zastanawiam się na ten temat. A jeśli już to nigdy o skutkach, tylko o przyczynach, które i tak po czasie okazują się zupełnie inne niż wtedy. Przynajmniej w mojej głowie. Tam w ogóle jest inaczej niż na zewnątrz. Mnie nie wolno myśleć, że to nie moja wina. Nie powinnam, ale czasami mi się zdarza. Poźniej mam żal. Mam żal do siebie o to, że mam żal do nich.

To jest tak, że jak jest duszno to otwiera się okno i ja je od czasu do czasu otwieram. Wietrzę. Później robi się przeciąg, wypadają okna, powstaje bałagan, a ja mnie "przewiewa". I nawet jeśli wprawię nowe okna, a one mocno utwierdzą się w ramach to zawsze będzie ślad po tym, że kiedyś powypadały. I zawsze będę chodziła "przewiana". Chyba, że kiedyś ucieknę z tego pokoju gdzie tak często pojawia sie huragan... Oby.




/niemożliwe.../