środa, 22 czerwca 2005

babuleczki

Ćwiczenia są głupie. Męczysz się i meczysz, a efektów żadnych. Albo raczej odwrotne do zamierzonych. /a nie mówiłam.../ Strata czasu i energii, ale jak już się wciągnęłam to pociągnę to dalej. Choć właściwie nie wiem po co. Może tylko mój organizm jest taki lewy?

Ja nawet nie wiem kiedy, matka wyrzuciła mi moje wszystkie ususzone róże. I te białe - urodzinowe, i te od dzieci z gimnazjum. Zbulwersiłam się wydając z siebie wielkie ahhh, ale powiedzieć nic jej nie mogę, no. Bo przecież ja nie mam prawa głosu ani racji. Choć w sumie wole już wyrzucanie róż, niż grzebanie po portfelu i oczyszczanie jego wnętrz z różnych drobiazgów.

Poszłam dziś na koło literackie, po dwutygodniowej nieobecności. Bo mi się przyśniło, że oni wymyślili jakąś beznadziejną nazwę Babuleczki i stwierdziłam, że muszę iść, być może trzeba będzie interweniować. Te, co były to się zaśmiały i powiedziała, że to, że podchodzą po 50-tke to nie znaczy, że tak mają się nazwać. Ale przecież ja nie odpowiadam za swoje sny. A nazwy nie wymyślili wcale. Rzuciłam parę tekstów, ale to się okaże. Później dostałam lizaka i powiedziano mi, że jestem lepsza od Poświatowskiej. /łał/ A antologia "młodych" jest już w druku. Opłaciło się przychodzenie swego czasu do MDK'u. I za tydzień w czwartek jest ognisko w skansenie. Jak się zdążę naumieć to pójdę.


♪♪ Fisz - Dworzec.mp3