Jest postęp! Co prawda nadal zauważa moje istnienie tylko wtedy kiedy czegoś potrzebuje, ale na większym zainteresowaniu jakoś mi szczególnie nie zależy. Żeby nie było. Chodzi tylko o to, że czuję się z deczka wykorzystywana. Ale, ale kiedyś wpadał z zaskoczenia, bez zapowiedzi, bo chce natychmiast, bo potrzebuje. I nie ma, że boli. I naprawdę jest postęp, bo w sobotę z rana normalnie zadzwonił wcześniej! Budząc mnie telefonem, ale to już się wytnie.
A dzisiaj idąc tam zastanawiałam się czy jestem bardziej głupia czy bardziej brzydka. Stwierdziłam, że nie mogę narzekać na braki w przypadku oby tych cech. Wręcz na nadmiar. Później próbowałam dojść do tego czy moja głupota jest wrodzona czy może nabyta. Chyba i jedno i drugie, bo taka ilość w jednej osobie nie może pochodzić tylko i wyłącznie z jednego źródła. No bo nikt normalny nie pchałby się w sprawę, która już tyle razy była przegrana. Ale tym razem nie zostałam wystawiona. Normalnie cud! I nawet było fajnie... niestety. Że tak powiem niestety, bo jakoś wrodzone czy nabyte instynkty nie przepowiadają mi w głowie jakiegoś ciągu dalszego dla tej sprawy. No dziwnie, no.